"Nie mieliśmy wątpliwości, że atak na granicę, na tym białoruskim odcinku, był wstępem do tego, co zdarzyło się później"
- podkreślił Kaczyński.
Jak zaznaczył, "wielu, szczególnie w sferach politycznych 'i tak zwanych elitach' chciało, żebyśmy ustąpili, atakowało nas, oburzało się, przysyłało tu różne kontrole, które też różnie się zachowywały". "A myśmy - mówię tutaj o Komitecie Bezpieczeństwa Rady Ministrów - podjęli wszystkie właściwie decyzje, łącznie z murem już w czerwcu 2021 roku, tylko jedna była (decyzja) podjęta później - o stanie wyjątkowym na granicy" - podkreślił prezes PiS.
"Podjęliśmy decyzje, przerzuciliśmy odpowiednie siły, zarówno siły MSW na czele ze Strażą Graniczną, ale także policją, siły wojskowe, także te ciężkie, bo liczyliśmy się także z tymi najtrudniejszymi wariantami. I później kiedy przyszedł atak, kiedy przyszło jego wielkie nasilenie, odpieraliśmy je twardo, i odpieramy i będziemy odpierać dalej"
- mówił Kaczyński.
Zwrócił uwagę, że mur na granicy z Białorusią już prawie stoi. "I, jeśli trzeba będzie budować jakieś inne mury wzdłuż naszych granic - my tego nie chcemy, ale polityka bezpieczeństwa polega na braniu pod uwagę czarnych scenariuszy, właściwie jest nastawiona na czarne scenariusze - to będziemy to robić. Jeżeli będzie trzeba umacniać ten już istniejący mur, to też będziemy to robić, niech nikt nie ma żadnych złudzeń. Dlatego, że będziemy bronić Polski" - zadeklarował Kaczyński.