Do wybuchu – najprawdopodobniej gazu - doszło w piątek rano w piętrowym domu przy ul. Krótkiej w Puławach. Pod gruzami strażacy znaleźli ciała małżeństwa - 69-letniej kobiety i 75-letniego mężczyzny. Ich 39-letnia kuzynka, która wydostała się na zewnątrz, została przewieziona do szpitala.
Wiceprezydent Puław Beata Kozik powiedziała , że dwa budynki sąsiadujące z domem, w którym doszło do wybuchu, zostały poważnie uszkodzone. Według wstępnych ustaleń inspektorów nadzoru budowlanego budynki te nie nadają się do zamieszkania, ponieważ naruszona została ich konstrukcja.
Mieszkańcom tych domów – w sumie ok. 10 osób - miasto przydzieliło mieszkania zastępcze. Kozik poinformowała, że wśród poszkodowanych jest rodzina z małym dzieckiem, która wyraziła wstępnie chęć skorzystania z mieszkania zastępczego. Mieszkańcy drugiego uszkodzonego budynku jeszcze nie zdecydowali, czy skorzystają z pomocy miasta w tym zakresie, rozważają możliwość zatrzymania się u rodziny.
Na miejscu tragedii był wojewoda lubelski Lech Sprawka. Rzeczniczka wojewody Agnieszka Strzępka poinformowała, że wojewoda uruchomi środki z rezerwy w wysokości 24 tys. zł na wsparcie osób bezpośrednio i pośrednio poszkodowanych na skutek wybuchu gazu w Puławach. "Cztery rodziny otrzymają po 6 tys. zł" – podała Strzępka, zaznaczając, że pieniądze zostaną przekazane na konto gminy, a następnie rodzinom.
Kozik powiedziała, że pieniądze już dotarły do gminy. "One trafią do osób poszkodowanych. Muszą być dopełnione jeszcze formalności, ale to będzie załatwione jak najszybciej, aby ta pomoc dotarła do tych ludzi" – zapewniła wiceprezydent Puław Beata Kozik.
Zapowiedziała, że miasto również włączy się w pomoc poszkodowanym. "Czekamy jeszcze na oszacowanie strat. Tam będą potrzebne fundusze na remonty tych uszkodzonych budynków" – wskazała.
Nie wiadomo jeszcze, co było przyczyną wybuchu. Śledztwo w tej sprawie wszczęła Prokuratura Rejonowa w Puławach. Oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Puławach podkom. Ewa Rejn-Kozak powiedziała, że prowadzone na miejscu zdarzenia czynności śledcze dobiegają końca, ale prace pod nadzorem prokuratora będą wznawiane w kolejnych dniach. "Policjanci będą zabezpieczać i pilnować tego miejsca, aby nie dostały się tam osoby postronne" – zaznaczyła policjantka.
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka przekazała, że ciała zmarłych osób zostały przewiezione do zakładu medycyny sądowej celem przeprowadzenia sekcji zwłok. "Będą powołani także biegli z zakresu pożarnictwa i gazownictwa. Będziemy ustalać, jakie były przyczyny tego zdarzenia" – dodała Kępka.
Dom, w którym doszło do wybuchu, uległ zawaleniu. Według ustaleń strażaków gaz był do niego dostarczany z sieci gazowej. "Teoretycznie nie powinno być tam butli" – mówił st. bryg. Michał Badach z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie.
O tym, jak doszło wybuchu, nie chce też jeszcze mówić operator sieci gazowej. "Na razie nie wiadomo, co było przyczyną" – powiedział rzecznik prasowy Polskiej Spółki Gazownictwa Radosław Jankiewicz.
Jak dodał, w ostatnim czasie z terenu, gdzie doszło do wybuchu, nie było zgłoszeń o nieszczelnościach sieci i instalacji gazowych. "Sieć gazowa niedawno – w październiku – była kontrolowana. Kontrola nie wykazała żadnych nieprawidłowości. PSG jest w stałym kontakcie i współpracuje ze służbami, których zadaniem będzie wyjaśnienie przyczyn tego zdarzenia" – podkreślił Jankiewicz.