Portal chojna24.pl poinformował kilka dni temu, powołując się na relację czytelnika, o zajściu do którego miało dojść w Osinowie Dolnym. "Radiowóz niemieckiej policji przekroczył przejście graniczne i po polskiej stronie zostawił rodzinę imigrantów z Bliskiego Wschodu" - pisze portal.
Straż Graniczna podała wczoraj, że "przywiezienie i pozostawienie przez niemiecką Policję cudzoziemców w Polsce (Osinów Dolny) odbyło się z naruszeniem zasad współpracy obu służb i prawa regulującego kwestie przekazywania osób. Służby niemieckie nie mogą arbitralnie podejmować takich decyzji”.
Również w poniedziałek, o 18.00, szef rządu Donald Tusk przekazał w mediach społecznościowych następującą informację:
"Będę za chwilę rozmawiał z kanclerzem Scholzem o niedopuszczalnym incydencie z udziałem niemieckiej policji i rodziny migrantów po naszej stronie granicy".
Będę za chwilę rozmawiał z kanclerzem Scholzem o niedopuszczalnym incydencie z udziałem niemieckiej policji i rodziny migrantów po naszej stronie granicy. Sprawa musi być szczegółowo wyjaśniona. — Donald Tusk (@donaldtusk) June 17, 2024
Od tamtej pory Tusk ani nikt z jego rządu nie powiedział ani słowa na temat rzekomej rozmowy i jej przebiegu.
Okazuje się bowiem, że tej rozmowy... wcale nie było?
Dziennikarka Aleksandra Fedorska rozmawiała o tej sprawie z biurem prasowym niemieckiego rządu federalnego.
"Scholz nie rozmawiał wczoraj z Tuskiem o niemieckim radiowozie w Polsce i nawet nie planuje tego robić"
- przekazała w mediach społecznościowych Fedorska.
Scholz @Bundeskanzler nie rozmawial wczoraj z @donaldtusk o niemieckim radiowozie w Polsce i nawet tego nie planuje zrobic. Sprawdzilam dzwoniac do serwisu prasowego rzadu federalnego
— Aleksandra Fedorska (@a_fedorska) June 18, 2024
Wiecej i oryginał rozmowy macie tu: https://t.co/5SsBRZr3xS