Jako dziennikarz "Gazety Polskiej" byłem w czasie rosyjskiego ludobójstwa w Czeczenii liderem społecznego Komitetu Wolny Kaukaz. Poznałem dziesiątki uchodźców i spędziłem z nimi setki godzin. To były głównie kobiety i dzieci, a jeśli mężczyźni, to niezdolni do walki, którzy przeszli przez rosyjskie tortury. Takich opowieści, autentycznych, wstrząsających, w przeciwieństwie do opisywanych dziś bredni z polsko-białoruskiej granicy, nie zapomni się do końca życia… Niewielka część z owych Czeczenów znalazła w "Gazecie Polskiej" pracę administracyjną czy fizyczną, pamiętam długie rozmowy z żoną dyrektora muzeum w Groznym. Wszyscy owi Czeczenii mówili nam o swoim podziwie dla Polski, która nigdy nie poddała się Moskwie. Mówili, że to kłamstwa, iż są terrorystami. I to okazało się prawdą: oczywiście nigdy u nas niczego nie wysadzili.
Politycy jak to politycy, umywali od problemu ręce, krytykowaliśmy wtedy w "GP" ostro za złe traktowanie uchodźców zarówno rząd SLD jak i AWS. Jednak wobec ogromu nieszczęścia politycy przynajmniej w słowach bronili Czeczenów… Były jednak nieliczne, ale wyjątkowo obrzydliwe wyjątki i należał do nich Roman Giertych.
Gdy warszawscy radni podjęli uchwałę, by rondo w Warszawie nazwać imieniem bohaterskiego prezydenta Czeczenii Dżochara Dudajewa, Giertych mówił o tym w wyjątkowo obrzydliwym stylu. Postkomunistyczny „Przegląd” pisał, iż Giertych „kpi, że skoro w Warszawie rządzonej przez Lecha Kaczyńskiego powstało rondo imienia terrorysty Dudajewa, to można oczekiwać, że PiS będzie też chciało posłać Polaków na wojnę do Czeczenii”. „Terrorysta Dudajew” to był język Kremla.
Obsesję Giertycha na punkcie tej sprawy pokazuje fakt, że pytał o nią nawet w czasie obrad… Komisji Śledczej ds. Orlenu, gdy stanął przed nią 20 kwietnia 2005 ambasador Polski w Moskwie Stanisław Ciosek. By w przestrzeni publicznej zaistniało stanowisko, które wstydziłyby się wprost przedstawiać media. Ni z gruszki, nie z pietruszki, Giertych pytał: „Proszę pana, jak pan sądzi, jak nadanie imienia jednemu z rond warszawskich… nadanie imienia Dudajewa może mieć wpływ na stosunki polsko-rosyjskie? Jak zostało to odebrane w Rosji?”.
Ciosek odpowiadał: „Źle, fatalnie. My się rozmijamy w Polsce w ocenie spraw Czeczenii z ocenami rosyjskimi, nie tylko Kremla, ale opinii publicznej. To są wyraźne zderzenia jakby. I to nie jest kwestia, które jest złe, a które jest dobre. My uważamy, że nasz punkt widzenia jest dobry i potępiamy itd. Natomiast, czy musimy aż tak manifestować?”.
27 czerwca 2005 "Gazeta Wyborcza" pisała o podejściu polityka do Rosji: „Giertych chce jak w Rosji”.
„Chce rządzić podobnie jak prezydent Rosji Putin. To nie dziwi, gdyż sentyment Giertycha do Rosji jest znany”
– pisał Witold Gadomski.
Czy dzisiaj dla Gadomskiego Giertych jest już wiarygodnym obrońcą uchodźców?