Spaleniu uległo niemal 30 hektarów cennych łąk i torfowisk, będących częścią Obszaru Specjalnej Ochrony Siedlisk Natura 2000 "Dolina Mierzawy" oraz ok. 3 ha lasów.
"Był to bardzo cenny przyrodniczo obszar, gdyż był środowiskiem występowania wielu gatunków bezkręgowców, gadów, płazów, ptaków i ssaków oraz rzadkich i chronionych gatunków roślin. Podczas pożaru wiele z nich zginęło, a odtwarzanie siedliska będzie trwało wiele lat"
– przekazała Edyta Nowicka z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych (RDLP) w Radomiu.
Pożar był prawdopodobnie efektem umyślnego podpalenia. W akcji gaśniczej brało udział 20 wozów bojowych i ok. 70 strażaków Państwowej Straży Pożarnej i lokalnych Ochotniczych Straży Pożarnych.
"Ze względu na podmokły teren wozy strażackie nie wszędzie mogły wjechać, dlatego w akcję musiał zostać zaangażowany - zadysponowany przez Regionalną Dyrekcję Lasów Państwowych w Radomiu - samolot gaśniczy, który dokonał dwóch skutecznych zrzutów wody na niedostępny obszar, co znacznie powstrzymało rozprzestrzenianie się ognia"
- dodała Nowicka. Zaznaczyła, że straty mogły być jeszcze większe, gdyby ogień dotarł do rosnących w pobliżu lasów sosnowych.
"Niestety wciąż pokutuje przekonanie, że wypalanie trwa na nieużytkach jest sposobem na użyźnianie gleby, albo zabezpieczenie ich przed zarastaniem. W tym roku sytuacje jest tym bardziej niebezpieczna, ponieważ mamy dużą suszę"
- podkreśliła rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych.
Ze statystyk Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Kielcach wynika, że w tym roku do początku kwietnia w województwie świętokrzyskim doszło już do 1068 pożarów traw.