Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kto się bawi polskimi organami ścigania. "Gazeta Polska": Czy to tylko bezradność służb Tuska i Kierwińskiego?

Uzbrojeni po zęby policjanci wpadający do mieszkań, brutalne zatrzymania i kajdanki na rękach niewinnych ludzi. Od miesięcy przez Polskę przetacza się fala fałszywych alarmów, które kończą się drastycznymi interwencjami służb w domach dziennikarzy, polityków i prawników związanych z prawicą. Kto stoi za tym zorganizowanym procederem? Czy to tylko nieudolność organów ścigania pod rządami obecnej koalicji, czy może celowe działanie mające wywołać w społeczeństwie efekt mrożący? Odpowiedzi na te pytania szukają Grzegorz Broński i Przemysław Obłuski w najnowszej "Gazecie Polskiej".

Autor:

Kolejna fala incydentów ruszyła po protestach w obronie Trybunału Konstytucyjnego. W połowie października brutalnie zatrzymano zaangażowanego w nie pana Piotra. Prokuratura poniosła w sądzie porażkę, w czym ogromna zasługa jego obrońców. Szybko jednak to oni sami stali się celem. 24 października do mieszkania mecenasa Bartosza Malewskiego wtargnęło siedmiu uzbrojonych policjantów. Dwa dni później podobna interwencja miała miejsce u mecenas Magdaleny Prządki-Leszczyńskiej. Powód? Fałszywe zgłoszenia o rzekomych przestępstwach.

To nie są odosobnione przypadki. Wcześniej ofiarami podobnych prowokacji padli dziennikarze Telewizji Republika, w tym asystentka redaktora Tomasza Sakiewicza, którą bez powodu skuto kajdankami. Na celowniku znaleźli się też prof. Sławomir Cenckiewicz czy rodzina prezydenta Karola Nawrockiego.

Prawnicy nie mają wątpliwości, że służby muszą reagować na zgłoszenia, ale ich działaniom brakuje elementarnej weryfikacji zgłoszeń. Jak zauważa mecenas Prządka-Leszczyńska: „Nie trzeba być jakoś szczególnie wybitnym, aby się zorientować, że najprawdopodobniej mamy do czynienia z fałszywym zgłoszeniem, zwłaszcza że kolejne są bardzo podobne”. Z kolei mecenas Malewski ocenia sytuację dosadniej:

„Ktoś się bawi z polskimi organami ścigania i ma to znamiona działalności zorganizowanej”.

Czy to przypadek, że ataki uderzają w konserwatystów? Redaktor Sakiewicz uważa, że to celowa gra emocjami. „Chcą zastraszyć dziennikarzy, wywołać poczucie strachu wśród ludzi wspierających miasteczko przed Trybunałem Konstytucyjnym. Wywołać efekt mrożący. I być może doprowadzić do eskalacji” – tłumaczy. Tymczasem śledztwo, choć przejęte przez inną prokuraturę i połączone z nowymi wątkami, tkwi w martwym punkcie. Przesłuchano wielu świadków, ale przełomu nie widać, a w sprawie wymownie milczy minister Waldemar Żurek.

Czy państwo polskie jest bezradne wobec zorganizowanej grupy, czy może – jak obawiają się niektórzy – samo kryje sprawców tych prowokacji? Jakie jeszcze tropy prowadzą do rozwiązania zagadki fałszywych alarmów? Zachęcamy do lektury wstrząsającego artykułu Grzegorza Brońskiego i Przemysława Obłuskiego. Cały tekst znajdą Państwo w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”. Tego materiału po prostu nie można przegapić!

Autor:

Źródło: Gazeta Polska

AKTUALNE PETYCJE

NAJNOWSZE Polska