Prezes Prawa i Sprawiedliwości, wicepremier Jarosław Kaczyński powiedział w wywiadzie dla "Gazety Polskiej" w październiku, że wojna hybrydowa przebiega na dwóch frontach: na granicy i w Warszawie. Przez "front warszawski" należy rozumieć aktywność części klasy politycznej, celebrytów, aktywistów czy nawet emerytowanych wojskowych, które podważały działania Wojska Polskiego i pozostałych służb w obronie granicy polskiej na odcinku białoruskim.
Dziś o "front warszawski" pytana była w radiowej Jedynce europoseł Anna Fotyga, była szefowa MSZ.
- Dezinformacja i nieświadomość tego, czym jest wojna hybrydowa to właśnie część tej wojny, na tym takie działania polegają. Skala oddziaływania na Polskę przez całe lata była olbrzymia. O ile przypisywałabym nieświadomości dezinformacji działania celebrytów czy części opinii publicznej, o tyle sprawa wojskowych i to bardzo doświadczonych, to zupełnie inna kwestia. To są osoby, które świetnie wiedzą, z czym mamy do czynienia - oceniła Fotyga.
Podkreśliła, że postawa polskich służb broniących granicy jest godna największego uznania.
- W "warszawskim" froncie odróżniłabym osoby, które pełnią wysokie funkcje i muszą zdawać sobie sprawę z zagrożeń. Powinno wynikać to z ich doświadczenia i wiedzy. (...) Nie sądzę, by którykolwiek z wysokich rangą wojskowych nie rozumiał sytuacji. Tu jedno słowo jest właściwe - zdrada
- dodała europosłanka.
♦ #SygnałyDnia: Gościem audycji jest @AnnaFotyga_PE (europosłanka @pisorgpl). https://t.co/Nv6iANZ0N7
— Jedynka – Program 1 Polskiego Radia (@RadiowaJedynka) November 22, 2021
Na początku listopada media udostępniły apel byłego dowódcy Wojsk Lądowych i byłego wiceszefa MON Waldemara Skrzypczaka, byłego Dowódcy Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych gen. Mirosława Różańskiego, europosłanki, założycielki PAH Janiny Ochojskiej oraz aktorki Mai Ostaszewskiej do funkcjonariuszy Straży Granicznej.
Gen. Skrzypczak mówi w nagraniu m.in., że za wschodnią granicą "dzieją się rzeczy złe, (...) które godzą w godność ludzką i często w honor żołnierski", a Ochojska dodaje, że "umierają osoby, które docierają do naszego kraju, chcąc prosić o ochronę międzynarodową". Gen. Różański podkreśla, że "bezpieczeństwo nie wyklucza człowieczeństwa" oraz zwraca się do funkcjonariuszy słowami: "Żołnierzu, kiedy wypowiadałeś słowa roty przysięgi wojskowej, przysięgałeś Rzeczypospolitej bronić jej niepodległości i granic, ale również przysięgałeś strzec konstytucji". "Proszę, wierzę w was, pomóżcie pomagać" - mówi z kolei Ostaszewska.
W nagraniu przytoczono również art. 162 Kodeksu karnego mówiący o tym, że: "Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".
Do apelu odniósł się minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. "Kolejny absurd. Byli generałowie grożą żołnierzom, którzy bronią naszej granicy. Naśladują (Władysława) Frasyniuka, który zaatakował Wojsko Polskie" - napisał Błaszczak na Twitterze.