- Moje doświadczenie wskazuje na stabilne w ostatnich latach zainteresowanie II wojną wśród studentów historii. Jest ono dziś nawet nieco większe niż w latach dziewięćdziesiątych. Pojawiają się pewne „mody badawcze”, które sprawiają, że w danym okresie powstaje więcej prac poświęconych np. wojnie obronnej 1939 r. czy Powstaniu Warszawskiemu lub Cichociemnym. (...) Ostatnich kilkanaście lat to bez wątpienia wzrost zainteresowania badaczy II wojną - mówi w rozmowie z Polską Agencją Prasową dr hab. Tadeusz P. Rutkowski z Wydziału Historii UW.
Historyk wskazał, że badacze na nowo chcą opisać historię badanych wcześniej zagadnień oraz interesują się martyrologią związaną z terrorem obu okupantów.
Rutkowski podkreślił, że wciąż istnieje duży problem w dotarciu do archiwów rosyjskich w celu zbadania dziejów sowieckiej okupacji.
- Cechą tamtejszych archiwów jest również ogromne uzależnienie od woli archiwisty. To on decyduje, jakie dokumenty otrzymamy. Dotyczy to szczególnie II wojny światowej, bo dla współczesnych rządzących Rosją jest to „okres święty”, a to sprawia, że dokumenty są trzymane w znacznym stopniu pod kluczem i udostępniane w sposób wybiórczy. Część badaczy wciąż bazuje na materiałach pozyskanych w latach dziewięćdziesiątych oraz okresie „odwilży miedwiediewowskiej”, czyli latach 2009–2015. W tym kontekście wielkie znaczenie mają zbiory archiwów ukraińskich. Można w nich często znaleźć te same dokumenty, które znajdują się w Rosji i są niedostępne – zwłaszcza w odniesieniu do aparatu bezpieczeństwa państwa - tłumaczy historyk.
Dodał, że jest możliwe, by Zachód przyjmował rosyjską narrację dotyczącą II wojny światowej, jednak zależy to od pozycji Rosji.
- Nurt wyrażania zrozumienia dla polityki sowieckiej w czasie II wojny zawsze był obecny wśród zachodnich historyków. Wydaje mi się, że to zrozumienie dla Związku Sowieckiego pojawia się dziś coraz częściej, ale nie jest to wprost bezpośrednie powtórzenie głównych wątków polityki historycznej Kremla
- powiedział dr hab. Tadeusz P. Rutkowski.