"Prokurator jest na miejscu zdarzenia, trwają oględziny" – powiedziała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka. Jak dodała, ciała zmarłych zostały przewiezione do zakładu medycyny sądowej celem przeprowadzania sekcji zwłok.
"Będą powołani także biegli z zakresu pożarnictwa i gazownictwa. Będziemy ustalać, jakie były przyczyny tego zdarzenia" – dodała Kępka.
Do wybuchu – najprawdopodobniej gazu - doszło w jednopiętrowym domu przy ul. Krótkiej w Puławach. Zginęły dwie osoby, a jedna z nich, kobieta, wydostała się na zewnątrz, była przytomna, została przewieziona do szpitala.
"Ofiary to małżeństwo 69-letnia kobieta i 75-letni mężczyzna. Uratowała się 39-letnia kobieta, ich kuzynka, która trafiła do szpitala" – powiedziała podkom. Ewa Rejn-Kozak z Komendy Powiatowej Policji w Puławach:
"Psy ratownicze jeszcze są (na miejscu), gruzowisko jeszcze jest przeszukiwane, ale z informacji, które mamy wynika, że mieszkały tu trzy osoby” – dodała policjantka.
Jak podkreśliła, jest jeszcze za wcześnie mówić o przyczynach wybuchu. "Policjanci rozpoczęli oględziny, zabezpieczają ślady, przesłuchują członków rodziny w ramach prokuratorskiego śledztwa" - zaznaczyła.
Dom, w którym doszło do wybuchu, zawalił się. Według ustaleń strażaków gaz był do niego dostarczany z sieci. "Teoretycznie nie powinno być tam butli" – mówił st. bryg. Michał Badach z Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie.
O przyczynach wybuchu nie chce też jeszcze mówić operator sieci gazowej. "Na razie nie wiadomo, co było przyczyną zdarzenia. Po zakończeniu akcji ratowniczej nasze służby jeszcze raz sprawdzą miejsce zdarzenia w celu wykluczenia nieszczelności na sieci gazowej i przyłączu do budynku" – poinformował rzecznik prasowy Polskiej Spółki Gazownictwa Radosław Jankiewicz.
Jak dodał, w ostatnim czasie z terenu zdarzenia nie było zgłoszeń o nieszczelnościach na sieci i instalacjach gazowych. "Sieć gazowa niedawno – w październiku – była kontrolowana. Kontrola nie wykazała żadnych nieprawidłowości. PSG jest w stałym kontakcie i współpracuje ze służbami, których zadaniem będzie wyjaśnienie przyczyn tego zdarzenia" – dodał Jankiewicz.
Wiceprezydent Puław Beata Kozik powiedziała, że dwa budynki sąsiadujące z domem, w którym doszło do wybuchu, zostały poważnie uszkodzone i według wstępnych ustaleń inspektorów nadzoru budowalnego budynki te nie nadają się do zamieszkania, ponieważ naruszona została ich konstrukcja. "Poszukujemy lokali zastępczych dla osób, które nie będą mogły wrócić do swoich domów, ponieważ zniszczenia są tak duże. (…) Będziemy musieli zapewnić lokum dla około 10 mieszkańców tych domostw" – powiedziała Kozik.
Na miejscu tragedii był wojewoda lubelski Lech Sprawka. Rzeczniczka wojewody Agnieszka Strzępka poinformowała PAP, że wojewoda uruchomi środki z rezerwy w wysokości 24 tys. zł na wsparcie osób bezpośrednio i pośrednio poszkodowanych na skutek wybuchu gazu w Puławach. "Cztery rodziny otrzymają po 6 tys. zł" – poinformowała rzeczniczka. Pieniądze zostaną przekazane na konto gminy, a następnie rodzinom.
Strzępka poinformowała też, że miasto i starostwo zapewniają pomoc mieszkańcom sąsiednich posesji – dając możliwość skorzystania z bursy szkolnej wraz z wyżywieniem.
"Na miejscu katastrofy był również przedstawiciel Polskiego Czerwonego Krzyża, który zaoferował wsparcie dla poszkodowanych. Wszyscy są otoczeni opieką" – zaznaczyła.