Poseł PiS Kacper Płażyński 3 lutego br. złożył do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przy budowie potworkowatego kompleksu handlowo-usługowego Forum Gdańsk w centrum miasta - to właśnie w związku z tą sprawą lokalni radni PiS wnieśli o nadzwyczajną sesję rady miasta.
W trakcie tej sesji prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz przekazała samorządowcom umowę ze spółką Forum Gdańsk i przekonywała, że miasto zyskało na budowie centrum handlowego, bo została uporządkowana przestrzeń w centrum, zrewitalizowano park, a inwestycja wpływa na dochody miasta i nowe obiekty przekraczają wartość wniesionej przez nie ziemi.
"Myślę, że zrobiło się całkiem przyjemne miejsce w tej okolicy, gdzie osoby, które czekają na tramwaj, czy autobus mogą chwilę odpocząć" - mówiła Dulkiewicz. Według miasta grunty wniesione do spółki są wyceniane na 114 mln zł, a mieszkańcy zyskali 59 mln zł. Wśród celów publicznych Dulkiewicz wyliczyła rozbudowę centrum przesiadkowego Śródmieście, budowę Kunsztu Wodnego oraz ulicy Nowe Podwale Grodzkie, przykrycie torów kolejowych płytą nośną, infrastrukturę drogową oraz rewitalizację pobliskiego skweru.
Obecny na sesji Bartosz Korbus z warszawskiego Instytutu Partnerstwa Publiczno-Prywatnego tłumaczył radnym zasady prowadzenia inwestycji na zasadach PPP (Partnerstwa Publiczno-Prywatnego). Podczas obrad w dyskusji brał też udział poseł PiS Kacper Płażyński. "Pytanie jest o realizację kolejnych celów inwestycyjnych, ciężarów po stronie inwestora prywatnego i po stronie inwestora publicznego. Czy to są świadczenia ekwiwalentne, czy ostatecznie mieszkańcom, społeczeństwu to się opłaca?" - mówił poseł Płażyński i podkreślił, że władze Gdańska do czwartku nie chciały radnym pokazać umowy z inwestorem.
"W tym przypadku inwestycja wyglądała tak, że przyszła sobie spółka wybrana w konkursie przez władze miasta do realizacji Forum Gdańsk, można powiedzieć, że goła, bo ona rozpoczęła swoją działalność od tego, że miasto Gdańsk pożyczyło tej spółce holenderskiej ponad 10 mln zł, żeby ona w ogóle mogła się tutaj urządzić. To sytuacja dość niezwykła"
- tłumaczył Płażyński.