Jak powiedział zastępca prezydenta Białegostoku Przemysław Tuchliński, o godzinie 2 nad ranem przyjechała do Białegostoku grupa 28 osób: 22 dzieci i sześciu opiekunów. "To jest pierwsza taka duża grupa uchodźców. To są dzieci, które są z ukraińskich domów dziecka" - mówił.
Dodał, że liczba dzieci, która ma przyjechać, ciągle się zmieniała. Jeszcze w czwartek władze miasta podawały, że będzie ich 40, ostatecznie przyjechało ponad 20 podopiecznych domów dziecka.
Tuchliński powiedział, że dzieci wraz z opiekunami zamieszkały w przygotowanym budynku, gdzie działał dom dziecka. Dodał, że miejsce zostało wyposażone w niezbędne urządzenia, meble, łózka, materace. Mówił, że przygotowano też wsparcie tłumaczy i psychologów.
Zastępca prezydenta Białegostoku Zbigniew Nikitorowicz, który koordynował akcję przyjazdu dzieci, mówił, że zgłosiła się do miasta z zapytaniem organizacja Happy Kids o możliwość przyjazdu dzieci z domów dziecka ewakuowanych ze wschodniej Ukrainy. Dodał, że była błyskawiczna decyzja, by uruchomić niedziałający już dom dziecka w mieście. Mówił, że w ciągu kilku dni miejsce dla dzieci zostało przygotowane.
Nikotorowicz powiedział, że obecnie obiekt może przyjąć ok. 50 osób i będą tam kierowani kolejni mali uchodźcy z takich placówek. Zaznaczył, że docelowo będą tworzone tym dzieciom domowe warunki.
Mówił, że w piątek rano odwiedził dzieci. "Są one w dobrym stanie fizycznym i psychicznym, zwłaszcza u tym małych dzieci szybko pojawił się na ich twarzach uśmiech" - powiedział. Dodał, że starsze dzieci pytały np. o dostęp do internetu i - jak zapewnił - będzie on tam uruchomiony. Powiedział też, że dzieci przyjechały tak naprawdę z niczym, "z plecaczkami", ale - jak podkreślił - podstawowe artykuły mają zapewnione.
"Prosiłbym o jedną rzecz, żebyśmy nie robili niczego tak ad hoc, od razu, spontanicznie" - zaapelował dyrektor Centrum Obsługi Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych w Białymstoku Marek Iwanowicz. Mówił, że teraz jest czas, by się zorientować, jakie potrzeby mają te dzieci i wtedy będzie prośba o przynoszenie tych rzeczy, żeby - jak dodał - aby ta pomoc była celowana. Obecnie poszukiwane są np. laptopy i smartfony.
Zaapelowano też, by nie odwiedzać dzieci, bo - jak podkreślono - potrzebują one spokoju, odpoczynku i snu.