Paweł Szefernaker opublikował na platformie X osobisty wpis, w którym podzielił się refleksjami na temat rodzicielstwa. Jak podkreślił już na początku, tym razem nie zamierza zabierać głosu w sprawach politycznych. Postanowił spojrzeć na ostatnie tragiczne wydarzenia z perspektywy ojca.
Po tym, co wydarzyło się w ostatnich dniach, wielu z nas będzie w ten weekend więcej myśleć o dzieciach. O tym, co naprawdę noszą ze sobą w środku, czego się boją i z czym zostają same, kiedy zamykają drzwi do swojego pokoju. Wielu z nas będzie myślami przy rodzinie, która straciła najbliższą osobę. Ja myślę dziś także o nas, rodzicach
– napisał prezydencki minister.
Szefernaker postawił pytanie: czy naprawdę jesteśmy blisko naszych dzieci?
- Chodzi o sytuacje nie tylko wtedy, gdy zawozimy je do szkoły, sprawdzamy lekcje albo mówimy „odłóż telefon”, ale również wtedy, gdy trzeba po prostu usiąść obok i posłuchać - podkreślił
Polityk zwrócił uwagę, że rodzice powinni dostrzegać także te problemy, które z ich perspektywy mogą wydawać się błahe. Dla dziecka mogą mieć jednak ogromne znaczenie.
Bo przecież dziecko nie zawsze powie wprost, że coś je boli, nie zawsze umie nazwać samotność i nie zawsze poprosi o pomoc tak, żebyśmy od razu zrozumieli, jak bardzo jej potrzebuje. Dlatego dziś stawiam wyzwanie przede wszystkim przed sobą. Żeby zwolnić, odłożyć telefon, usiąść obok dziecka, zapytać, co u niego naprawdę, i posłuchać nawet jeśli dla nas to drobiazg, bo dla niego to może być najważniejsza sprawa
– zwrócił uwagę.
Jak dodał, dzieci nie potrzebują idealnych rodziców, tylko takich, którzy są i słuchają.
Dziś wyjątkowo bez polityki, piszę z perspektywy ojca. Po tym, co wydarzyło się w ostatnich dniach, wielu z nas będzie w ten weekend więcej myśleć o dzieciach. O tym, co naprawdę noszą ze sobą w środku, czego się boją i z czym zostają same, kiedy zamykają drzwi do swojego pokoju. Wielu z nas będzie myślami przy rodzinie, która straciła najbliższą osobę. Ja myślę dziś także o nas, rodzicach. Czy naprawdę jesteśmy blisko naszych dzieci? Chodzi o sytuacje nie tylko wtedy, gdy zawozimy je do szkoły, sprawdzamy lekcje albo mówimy „odłóż telefon”, ale również wtedy, gdy trzeba po prostu usiąść obok i posłuchać. Bo przecież dziecko nie zawsze powie wprost, że coś je boli, nie zawsze umie nazwać samotność i nie zawsze poprosi o pomoc tak, żebyśmy od razu zrozumieli, jak bardzo jej potrzebuje. Dlatego dziś stawiam wyzwanie przede wszystkim przed sobą. Żeby zwolnić, odłożyć telefon, usiąść obok dziecka, zapytać, co u niego naprawdę, i posłuchać nawet jeśli dla nas to drobiazg, bo dla niego to może być najważniejsza sprawa. Niech ta tragiczna historia przypomni nam to, że dzieci nie potrzebują idealnych rodziców, tylko takich, którzy są, którzy słuchają i którzy rozumieją swoje dzieci. Dobrego weekendu dla wszystkich!
— Paweł Szefernaker 🇵🇱 (@szefernaker) October 10, 2026