Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

„Dorwał mnie ormowiec, metr dwadzieścia osiem w kapeluszu”. Jak PRL bała się stadionów (FILM)

Sport w PRL miał służyć komunistycznemu wychowaniu zdrowej młodzieży, jednak w latach 80. stadiony stały się miejscami, gdzie robotnicy głośno szydzili z milicji, władzy i wszelkich zakazów. Odpowiedzią było pałowanie. – Usłyszałem, że milicja zwinęła mojego kolegę, „Kaszankę”. Jego wychowywała tylko babcia i jako starszy kolega z osiedla czułem się za niego odpowiedzialny. Zwróciłem się grzecznie do funkcjonariusza MO. Odesłał mnie do ormowca, metr dwadzieścia osiem w kapeluszu i na drabinie. Pytam go kulturalnie o powód zatrzymanie kolegi, a on: tego też bierzemy – opowiada „Żarówa”, czyli Robert Siejak, kibic Lecha, legenda polskiego ruchu kibicowskiego. Cała rozmowa w „Wywiadzie z chuliganem” poniżej (FILM).

Autor:

Historia tego, jak milicja mściła się na nieprawomyślnych robotnikach na stadionach w latach 80., jest stosunkowo słabo opisana, za wyjątkiem kibiców Lechii Gdańsk, którym książkę „Biało-zielona Solidarność” poświęcił historyk, ks. Jarosław Wąsowicz SDB.

Robert Siejak, na trybunach Lecha Poznań znany wszystkim jako „Żarówa”, który w późniejszych latach rządził dopingiem na słynnej „Piątce”, na mecze Lecha chodzi od 1981 r. Jako kolekcjoner pamiątek jest jednym ze strażników historii klubu. Jak wyglądało kibicowanie w tamtych latach?

- Na stadionach było szaro, szalików nie za wiele. Ale jednocześnie na meczach były ogromne tłumy. Bo nie było innej rozrywki, oprócz dwóch programów TVP, w których nie za wiele było do oglądania. W soboty się pracowało, robota kończyła się o 14-stej czy 15-stej i jechało się na stadion, często z radyjkiem, gdzie słuchało się Studia S-13, by znać wyniki innych meczów

– wspomina „Żarówa” w rozmowie z Piotrem Lisiewiczem.  Na stadionach prohibicji nie było, więc jako dzieciak zbierał butelki po piwie, dzięki czemu miał pieniądze na karnet na mecze Lecha.

To wtedy rodziły się kibicowskie pasje. - Tata kolegi, niestety już nie żyjący, był na 437 meczach. Cała kolekcja jest opisana – na jakim meczu był, data, jaki wynik, kto strzelił bramkę. Opisał każdy mecz, na którym był z Lechem. Tak tworzyły się fundamenty i tradycja – opowiada Żarówa.

Jak milicja i policja w latach 80 i wczesnych latach 90. traktowały kibiców? Jak doszło do zabarykadowania się i okupacji przez kibiców Lecha komisariatu w Bytomiu? Jak tradycja i miłość do ukochanej drużyny pozwoliła kibicom ocalić kluby rozkradane przez działaczy w latach 90?

O tym wszystkim Żarówa opowiada w „Wywiadzie z chuliganem” poniżej:

 

Autor:

Źródło: niezalena.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej