Wojewoda dolnośląski Jarosław Obremski podczas briefingu prasowego we Wrocławiu podkreślił, że zaangażowanie strażaków w pomoc i obsługę uchodźców z Ukrainy jest olbrzymie i nieocenione.
"Straż pożarna koordynuje prace na Dworcu Głównym PKP we Wrocławiu, ale również jest bardzo pomocna w Zgorzelcu w punkcie recepcyjnym przy granicy z Niemcami, gdzie uchodźcy z Ukrainy przesiadają się z polskich pociągów i jadą dalej autokarami lub pociągami do Niemiec lub krajów Europy Zachodniej"
- powiedział Obremski.
Komendant dolnośląskiej straży pożarnej starszy brygadier Marek Kamiński przypomniał, że jego podwładni od trzech tygodni aktywnie uczestniczą w pomocy uchodźcom z Ukrainy.
"Już 25 lutego nasze dwa autokary były na granicy państwa z Ukrainą w Korczowej i zabrały pierwszych uchodźców. Transportowaliśmy ich nie tylko na Dolny Śląsk, ale po całym kraju. I w dalszym ciągu to robimy. Włączyliśmy się w zbiórki sprzętu gaśniczego, który przekazaliśmy naszym ukraińskim kolegom"
- powiedział komendant.
Wyjaśnił, że z kolei w Zgorzelcu na granicy państwa z Niemcami strażacy pomagają w prowadzeniu punktu recepcyjnego na 600 osób. W ciągu ostatnich dni odprawiono stamtąd ponad 2 tys. osób, które pojechały do Niemiec lub innych krajów Europy Zachodniej.
W ocenie wojewody na Dolnym Śląsku jest już ponad 150 tys. uchodźców z Ukrainy i około 40 proc. przebywa we Wrocławiu.
"To nie jest tak, że mamy problem z relokacją uchodźców do mniejszych ośrodków, ale na pewna jest presja na pozostanie we Wrocławiu. Nie można jednak nie doceniać wysiłku mniejszych miast w regionie, które przyjmują dużo uchodźców. To np. Legnica, Jelenia Góra, Wałbrzych czy Bolesławiec"
- powiedział wojewóda.