Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Do PE weszło wielu polityków z dalszych miejsc. Cieszyński wyjaśnia i mówi, co jest powodem

Prawo i Sprawiedliwość wprowadziło do Parlamentu Europejskiego 20 kandydatów, a 11 z nich - to będą debiutanci na brukselskich korytarzach. Część uzyskała "biorący" wynik mimo dalszego miejsca na liście. Co zdecydowało o ich dobrych wynikach? Janusz Cieszyński ma pewną hipotezę.

Autor:

W kilku przypadkach, do Parlamentu Europejskiego z ramienia PiS dostali się kandydaci, którzy na listach wyborczych zajmowali niekoniecznie czołowe miejsca. Takim przypadkiem jest chociażby "czwórka" w okręgu nr 1, czyli Piotr Müller, Dawid Ozdoba - "piątka" na Mazowszu czy Waldemar Buda - "piątka" w Łódzkiem. Do tego dodać należy jeszcze "trójkę" w Wielkopolsce, czyli Marlenę Maląg czy "trójkę" na Dolnym Śląsku - Michała Dworczyka.

Co odpowiada za dobre wyniki kandydatów z dalszych miejsc? Zdaniem Janusza Cieszyńskiego, były ministra cyfryzacji, w kilku przypadkach to efekt bardzo dobrej płatnej kampanii w internecie.

W przypadku Patryka Jakiego, Piotra Müllera, Waldemara Budy i Michała Dworczyka obstawiam "pozamiatanie" okręgu, jeśli chodzi o płatną kampanię w internecie. Bardzo dobry wynik z podobnych przyczyn ma także Jacek Ozdoba

- wskazał Cieszyński.

- Przy obecnej dominacji opcji rządowej w tradycyjnych mediach, jako prawica musimy być najlepsi w sieci. W najbliższym czasie wchodzi z jednej strony mnóstwo innowacji z wykorzystaniem AI na czele, a z drugiej coraz ciaśniejszy gorset regulacyjny przez nowe regulacje UE. Idą ciekawe czasy - dodał.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej