Jak powiedział Dera, o odwołaniu defilady "zadecydował zdrowy rozsądek", a decyzję podjęto w drodze "wspólnych ustaleń". Powołując się na doświadczenia z defilad w Katowicach i Warszawie sekretarz stanu w kancelarii prezydenta podkreślił, że gromadziły one bardzo wielu widzów.
- To jest jednak ściąganie ludzi na bardzo małą powierzchnię, bo każdy będzie chciał zobaczyć tę defiladę, i to stwarza niebezpieczeństwo. Uznano, że w momencie, kiedy mamy rozwój liczby zachorowań, lepiej nie stwarzać sytuacji, w których mogłoby dojść do zakażeń
– mówił Dera.
- Nie jest to w tym momencie niezbędne. Świętować można również w inny sposób. Defilada oczywiście byłaby pięknym uzupełnieniem tego święta, ale aby nie narażać obywateli na możliwość zakażenia, zrezygnowano z niej
– dodał.
Wczoraj wieczorem MON poinformowało, że ze względu na zagrożenie epidemiczne odwołano defiladę planowaną na 15 sierpnia. Decyzja zapadła na spotkaniu ministra obrony Mariusza Błaszczaka z prezydentem Andrzejem Dudą, przedstawicielami służb sanitarnych, Ministerstwa Zdrowia oraz MSWiA. Jak podało Biuro Bezpieczeństwa Narodowego, spotkanie odbyło się w poniedziałek w BBN.
Inne uroczystości, w tym msza w podwarszawskim Ossowie, wojskowe pikniki, capstrzyki, koncerty i wystawy, mają się odbyć zgodnie z planem.