Wczoraj Lwowska Rada Obwodowa ogłosiła 2027 rokiem Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA), jej dowódcy Romana Szuchewycza oraz działacza Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) Ołeha Olżycza. Decyzja ta zapadła na plenarnym posiedzeniu Lwowskiej Rady Obwodowej, która jest odpowiednikiem polskiego sejmiku wojewódzkiego. O uchwale poinformowano na oficjalnej stronie internetowej Rady. Ukraińskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych skrytykowało decyzję Lwowskiej Rady Obwodowej o ustanowieniu 2027 roku rokiem Romana Szuchewycza i UPA, oceniając, że szkodzi ona relacjom z Polską. Administracja w Kijowie zapewniła stronę polską, że kontrowersyjna uchwała nie wejdzie w życie, a informację tę potwierdziło polskie MSZ
Sprawa wywołała oburzenie polskiej sceny politycznej i polskiego społeczeństwa.
Jesteśmy tym zbulwersowani. Ukraińskie służby powinny zbadać proces podejmowania decyzji przez przedstawicieli obwodowej rady we Lwowie, bo pachnie to rosyjską prowokacją.
– wskazał dr Rafał Leśkiewicz, rzecznik prezydenta RP.
Na Ukrainie konsekwentnie buduje się kult sprawców ludobójstwa Polaków. Przez lata kolejne rządy w Warszawie tchórzliwie milczały lub bagatelizowały problem. Ukraińskie władze przyzwyczajono, że poparcie Polski jest bezwarunkowe, a nasze interesy są spychane na dalszy plan we wzajemnych relacjach. Efekty tej polityki widać.
– dodał z kolei wicemarszałek Sejmu, lider Konfederacji Krzysztof Bosak.
Z analizy Res Futura Data House wynika, że aż 79 proc. reakcji internautów było negatywnych, a niemal co czwarta uderzała w polski rząd, któremu zarzucano bierność wobec gloryfikacji formacji odpowiedzialnej za zbrodnie na Polakach. Wśród komentujących pojawiły się również żądania wstrzymania pomocy dla Ukrainy.
"Uchwała komisji była już w lipcu"
Nowe światło na uchwałę Lwowskiej Rady Obwodowej rzuca dr Jan Matkowski, wykładowca akademicki z Ukrainy.
Uchwała Rady Obwodowej, czyli odpowiednika Sejmiku Wojewódzkiego nie była spontaniczna. To był proces trwający od lipca, kiedy to komisja radnych wydała decyzję o ogłoszeniu 2027 r. rokiem Szuchewycza i Olżycza.
– wskazuje nasz rozmówca.
Informacja o tym, że komisja pozytywnie zaopiniowała ten projekt, była na stronie Rady Obwodowej. To bardzo dziwne, że nikt z Konsulatu RP we Lwowie lub ogólnie z polskiej dyplomacji po prostu nie zareagował już wtedy, tylko czekał, aż Rada Obwodowa podejmie odpowiednią decyzję, wiedząc, że skończy się to awanturą.
– dodaje.
Gdyby Polacy zareagowali po 6 lipca, kiedy był opiniowany ten projekt, to być może nie doszłoby do podjęcia tej decyzji. I to jest dobre pytanie do Konsulatu we Lwowie, do Generalnego Konsula, dlaczego te zamiary lokalnych polityków nie były zauważone przez stronę polską. Podobnie jak nie był zauważony fakt nadania przez prezydenta Zełenskiego centrum operacyjnemu imienia żołnierzy UPA. Wydawałoby się, że polska dyplomacja miała za zadanie wyprzedzać te wydarzenia i starać się chociażby porozmawiać z decydentami i z ludźmi, którzy podejmują te decyzje i dość do jakiegoś kompromisu. Tymczasem polska strona czekała aż coś się wydarzy.
– uzupełnia.
Dziś ukraińska prasa cytuje wiceszefa MSZ Polski, Marcina Bosackiego, że otoczenie prezydenta Zełenskiego zapewniło, że uchwała ta ostatecznie nie wejdzie w życie. Wskazano, że wśród opublikowanych dokumentów na oficjalnej stronie Rady Obwodowej, tej decyzji nie ma. Sprawdziłem, rzeczywiście tak jest. Prawdopodobnie wczoraj ona jeszcze tam widniała. Zapewne są mechanizmy prawne, które taką uchwałę mogą zablokować na szczeblu centralnym.
– kontynuuje Matkowski.
W tych dniach ważą się losy Ukrainy, jej przyszłość, o czym świadczą rozmowy podejmowane w Petersburgu czy wczoraj w Oslo. Teraz Kijów nie potrzebuje żadnych dyplomatycznych awantur i zapewne do końca sam nie wie, dlaczego ta uchwała ze Lwowa wpłynęła akurat w tym momencie. Również służby na Ukrainie dysponowały informacją o tym, że projekt tej uchwały pozytywnie został zaopiniowany i będzie głosowanie na Radzie Obwodowej. Dlaczego odpowiednie służby ukraińskie, jak i polska dyplomacja nie zareagowały i dopuściły już do podjęcia tej decyzji, ciężko powiedzieć.
– mówi ekspert.
Oprócz dyplomacji, państwo polskie dysponuje również całym szeregiem różnorodnych organizacji pozarządowych, które dostają pieniądze na sprawy polsko-ukraińskie, realizują różnorodne projekty, których zadaniem i celem jest szerzenie tej koncepcji Giedroycia – normalnego, cywilizowanego współżycia obu narodów i obu państw.
– dodaje.
Jeżeli w przyszłości pojawią się kolejne pomysły szkodzące normalizacji stosunków polsko-ukraińskich, i Polacy z Ukraińcami będą reagowali dopiero po fakcei, to nie jest normalna sytuacja. I te wydarzenia, o którym mówimy, też powinny stać się lekcją dla odpowiednich służb i polityków, zarówno z Polski, jak i Ukrainy.
– kończy.
Roman Szuchewycz jako głównodowodzący Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) od 1943 roku ponosi decyzyjną odpowiedzialność za zaplanowanie i przeprowadzenie zorganizowanego ludobójstwa polskiej ludności cywilnej na Wołyniu oraz w Galicji Wschodniej. W wyniku masowych czystek etnicznych, realizowanych przez podległe mu oddziały z bezwzględnym okrucieństwem, zamordowano ok. 100 tys. Polaków.