W czwartek do Akademii Wymiaru Sprawiedliwości wszedł dr hab. Sławomir Cudak i zaczął podawać się za nowego rektora uczelni. Przekazał, że ma "podpisaną prawomocnie decyzję o tym, że pełnię obowiązki rektora-komendanta Akademii Wymiaru Sprawiedliwości podpisane przez ministra [Waldemara] Żurka wczoraj o godz. 10".
Jego próbę przejęcia uczelni relacjonowały kamery Telewizji Republika. Podczas całej sytuacji doszło do kilku kuriozalnych scen.
Wysiłki Cudaka nie przynosiły rezultatu. W końcu - uciekając przed dziennikarzami - zamknął się w toalecie i wezwał policję.
Na miejsce - po dłuższym czasie - przybyło dwóch funkcjonariuszy. Wysłuchali Cudaka, gdy ten przekonywał, iż jest nowym zarządcą uczelni. Jego wyjaśnienia jednak ich nie przekonały.
- Przeprowadziliśmy czynności wstępne, związane ze zgłoszeniem. Weszliśmy do środka, aby zweryfikować, czego zgłoszenie dotyczy, co było podstawą zgłoszenia. Nie jesteśmy w stanie, tutaj na miejscu, zweryfikować, czy ten pan może wejść do wskazanych przez niego pomieszczeń czy nie. Dlatego, jeżeli pan twierdzi, że pana dobro zostało w jakikolwiek sposób naruszone, to może pan złożyć zawiadomienie - mówił jeden z mundurowych zarówno do Cudaka, jak i przedstawicieli mediów.
Nominat Żurka poinformował, że złoży takie zawiadomienie na pracowników uczelni. Chwilę później odszedł z mundurowymi, którzy spisali jego dane. Po skończeniu z nim czynności Cudak zapytał:
"Czyli nie uzyskam pomocy, tak?"
Funkcjonariusze powtórzyli, iż obecnie nie są w stanie podjąć czynności. Wówczas Cudak polecił funkcjonariuszom zaczekać i wszedł z powrotem do budynku AWS. Niedługo później kamery uchwyciły go, jak rozmawia kimś przez telefon.
Interwencję policji komentował na antenie Republiki faktyczny rektor-komendant uczelni dr Michał Sopiński. - Cieszy mnie interwencja policji, która nie podjęła czynności [...] Zgodnie z autonomią uczelni [...] to rektor wydaje zgodę na interwencję służb mundurowych - podkreślił.