- Śledczy wyjaśniają, jak doszło do samowolnego oddalenia się 4-latka z przedszkola – powiedział Łaszcz.
Matka, której policjanci przekazali chłopca, była tym faktem zaskoczona, ponieważ, jak podała, jej dziecko miało przebywać w przedszkolu. Z ustaleń policji wynika, że przedszkolanka najprawdopodobniej nie zauważyła, jak chłopiec samodzielnie opuścił budynek.
Postępowanie wyjaśniające prowadzone jest w kierunku narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu przez osobę, która sprawowała opiekę nad chłopcem. Za ten czyn grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.
Do zdarzenia doszło we wtorek, po godz. 15.00. Przemarzniętego i przemoczonego 4-latka, bez szalika i czapki, idącego wzdłuż drogi wojewódzkiej w gminie Bytów zauważył przejeżdżający kierowca i to on zaalarmował policję. Funkcjonariusze zaopiekowali się chłopcem, ogrzali go i uspokoili. Ustalili, gdzie mieszka malec i skontaktowali się z jego rodzicami.