Dochodziła godzina 1.30, gdy strażnicy miejscy patrolowali właśnie ulicę Patriotów. Kiedy dojeżdżali do stacji w Międzylesiu, zauważyli chłopca, który siedział na krawędzi peronu kolejowego.
- Jego nogi zwisały nad torami
- przekazał Jerzy Jabraszko ze Straży Miejskiej.
Strażnicy natychmiast podbiegli do niego i ściągnęli go z peronu. Był roztrzęsiony i mówił niewyraźnie. Funkcjonariusze uspokoili go i zaprowadzili do radiowozu.
- Ponieważ powtarzał, że jest głodny, strażnicy oddali mu swoje kanapki i wodę. Gdy zaspokoił głód, wyjął z kieszeni zabawki i zaczął się nimi bawić w radiowozie
- przekazał Jabraszko.
Okazało się, że jego rysopis odpowiada podanemu niespełna 2 godziny wcześniej w komunikacie o zaginionym w Śródmieściu. Chłopca intensywnie poszukiwano z użyciem psa tropiącego. O odnalezieniu dziecka powiadomiono policję. Tuż przed drugą w nocy na miejsce zdarzenia przyjechał patrol policji oraz matka chłopca, której przekazano odnalezione dziecko