W poniedziałek rano w bieszczadzkich dolinach m.in. w Cisnej i Ustrzykach Górnych termometry pokazywały ok. 15 stopni Celsjusza. Wieje słaby wiatr.
"W bieszczadzkich dolinach widać w promieniu pół kilometra. Natomiast powyżej górnej granicy lasu mżawka ogranicza widoczność do 50 metrów" – powiedział ratownik dyżurny bieszczadzkiej grupy GOPR Waldemar Olszewski.
Przypomniał, że wybierając się w góry, trzeba sprawdzać aktualną prognozę pogody. Turyści powinni być też przygotowani na możliwe załamanie pogody i związane z tym konsekwencje; opady deszczu oraz burze.
"W trakcie burz należy unikać otwartych przestrzeni. Nie chrońmy się też pod pojedynczymi drzewami i starajmy się nie zostawać na graniach" – dodał Olszewski.
Po opadach deszczu na szlakach górskich jest ślisko, mokro i błotniście. W związku z tym należy zachować ostrożność.
W Bieszczadach w długi czerwcowy weekend notowano spory ruch turystyczny. Ratownicy górscy brali udział w kilku interwencjach. "Najczęściej dotyczyły one urazów kończyn lub zabłądzenia w górach" – mówił ratownik dyżurny.
Olszewski radzi, żeby na wycieczki górskie zabrać ze sobą m.in. kaloryczne jedzenie, napoje i naładowany telefon komórkowy, a w nim aplikację "Ratunek".
Od czwartku do niedzieli, po raz pierwszy w tym sezonie, kursowała Bieszczadzka Kolejka Leśna. Dla podróżnych w związku z pandemią koronawirusa wprowadzono obostrzenia sanitarne, m.in. w każdym wagoniku mogło podróżować nie więcej niż 24 osoby.
Jak zaznaczył prezes fundacji zarządzającej kolejką Mariusz Wermiński, duże zainteresowanie przejazdami sprawiło, że w niektóre dni organizowano nawet po trzy dodatkowe kursy.
Do końca miesiąca Bieszczadzka Kolejka Leśna będzie jeździć w najbliższy czwartek oraz w weekendy 20-21 i 27-28 czerwca. Zaplanowano po dwa kursy z Majdanu do Przysłupia i do Balnicy. Pierwsza trasa liczy 12 kilometrów, druga 9.
Z kolei od początku lipca przez całe wakacje kolejka będzie kursować pięć razy w ciągu dnia.