Premier Donald Tusk przyznał, że zna szczegóły marcowej rozmowy Władysława Kosiniaka-Kamysza z prezydentem USA Donaldem Trumpem, nie ujawnił jednak jej pełnego przebiegu. Zapewnił jedynie, że tematem spotkania nie była kwestia rozmieszczenia w Polsce amerykańskich baz wojskowych. Tymczasem, według nieoficjalnych informacji TV Republika, podczas rozmowy mogła pojawić się także kwestia ewentualnej zmiany na stanowisku szefa polskiego rządu.
Notatka z marcowego spotkania nie trafiła ani do MSZ, ani do Kancelarii Prezydenta RP. Kosiniak-Kamysz, pytany o sprawę, stwierdził, że rozmawiał o tym z premierem.
- Spotkanie odbyło się 2 marca 2026 r. w Waszyngtonie. Dzień wcześniej Władysław Kosiniak-Kamysz zapowiadał na swoim profilu internetowym, że leci do USA, do Waszyngtonu, spotkać się z Donaldem Trumpem, zapowiedział tematykę rozmów, czyli współpraca militarna - przypomniał Adam Bielan w TV Republika.
- Najpierw byliśmy razem z prezydentem Nawrockim, jeszcze wtedy kandydatem, w maju 2025 r. w Waszyngtonie i mówiliśmy, że wizyta ta służyła nawiązaniu jak najlepszych roboczych relacji z prezydentem Trumpem, by po wyborach nie było żadnej przerwy między nowym prezydentem RP a prezydentem USA. Następnie, w pierwszym możliwym terminie po zaprzysiężeniu prezydenta Karola Nawrockiego, 3 września, tuż po sezonie wakacyjnym w USA, prezydent RP został przyjęty przez prezydenta Trumpa. Odbyły się tam czterogodzinne rozmowy, podczas których obaj panowie zgodzili się co do intencji umieszczania w Polsce dużej, stałej bazy amerykańskiej. Od 3 września 2025 r. powinny zacząć się negocjacje nad całą logistyką, nad wyborem miejsca, nad tym, jakie firmy co zbudują. Polska strona powinna proponować. Niestety, przez wiele miesięcy takie negocjacje grzęzły w miejscu. Takie negocjacje można przeprowadzić w 3, góra 4 miesiące, zwłaszcza w sytuacji nadzwyczajnej, a przecież to sam premier Donald Tusk twierdzi, że Rosja nam zagraża, że żyjemy w "czasach przedwojennych". Powinni w takim razie nasi negocjatorzy pracować dzień i noc - tymczasem w styczniu i lutym 2026 r. słyszeliśmy od naszych kolegów z administracji amerykańskiej, że tych negocjacji praktycznie nie ma
- relacjonował.
Zdaniem Bielana, wizyta Władysława Kosiniaka-Kamysza w Białym Domu "miała służyć uświadomieniu mu, że sytuacja jest poważna, że Amerykanie mogą się wycofać".
- To spotkanie organizowałem wraz z panem Nikodemem Rachoniem, czyli doradcą pana prezydenta Karola Nawrockiego ds. relacji transatlantyckich. Władysław Kosiniak-Kamysz wiedział, że jedzie na spotkanie z Trumpem, był tego dnia rano w hotelu briefowany przed tym spotkaniem, zapowiadał je w mediach. Zupełnie nie wiem, dlaczego nie powiedział o nim na konferencji prasowej, gdy wyszedł z Białego Domu, dlaczego nie przekazał tego swojemu koledze z rządu, Radosławowi Sikorskiemu. Rozumiem za to frustrację Sikorskiego, który dowiedział się o tym z mediów. Powinien ją jednak nie rozładowywać na mnie, bo pomogłem polskiemu rządowi, a raczej na swoim koledze, dlaczego nie powiedział i ukrywał to przed nim w tajemnicy - wskazał europoseł PiS.
Zwrócił uwagę, że mimo zapewnień rządu, że "negocjacje ws. baz toczyły się wysokim tempem", Rada Ministrów uchwałę upoważaniającą Kosiniaka-Kamysza do działań związanych z budową bazy amerykańskiej w Polsce podjęła dopiero 16 czerwca 2026 r., dziewięć miesięcy po spotkaniu prezydentów w Białym Domu
- Rząd czekał dziewięć miesięcy od spotkania w Białym Domu, by przyjąć pierwszą uchwałę. Dopiero kilka dni temu pani Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, wiceminister obrony, powiedziała, że w sprawie bazy potrzebna będzie jeszcze specustawa. Dlaczego po 13 miesiącach dowiadujemy się, że potrzebna jest specustawa? Dlaczego wcześniej jej nie uchwalono? Dlaczego tego projektu nie ma jeszcze marszałek Sejmu? Bardzo wiele osób w tym rządzie nie chce tej bazy. Albo z powodów finansowych, to najmniej zła interpretacja tych działań, albo z powodów takich, o których kiedyś Tusk powiedział dość szczerze, że "nie chcemy amerykańskich żołnierzy, którzy będą odchodzić z Niemiec". Ja chciałbym, że żołnierzy amerykańskich w Europie było jak najwięcej, ale jeśli Trump podjął decyzję o wycofaniu żołnierzy z Niemiec, to nie tylko w interesie Polski, ale i całej Europy jest to, by ci żołnierze nie trafili z powrotem za Atlantyk. Jako polityk marzyłem od dawna, by taka baza powstała, bo wiem, co to oznacza dla naszego bezpieczeństwa i mam nadzieję, że Tuskowi i Sikorskiemu nie uda się, tak jak w 2008 r., wykoleić tego projektu na ostatniej prostej
- ocenił Adam Bielan.
Zdaniem europosła, przyjęcie pierwszej uchwały rządu w czerwcu 2026 r. to strata czasu.
- 9 miesięcy stracone, gdyby nie te stracone miesiące, mielibyśmy 17 września tego roku ogłoszoną decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa [ws. stałej bazy w Polsce]
- przyznał.