Szef rządu odwiedził w piątek Zakłady Mechaniczne "Tarnów". Podczas wystąpienia zwracał uwagę, że bezpieczna Ukraina, bezpieczna granica to europejska i polska racja stanu. Zapewniał, że strona polska jest w kontakcie z ukraińskimi sąsiadami. Dodał też, że jesteśmy po rozmowach w tym temacie z wieloma przywódcami.
Rozmowy z Ukrainą
Mateusz Morawiecki poinformował też, że w drodze do Tarnowa rozmawiał z przewodniczącym Rady Europejskiej Charlesem Michelem o bezpieczeństwie na wschodniej flance UE i NATO.
- Widzimy tę narastającą presję, narastającą agresję ze strony Rosji. Zdajemy sobie sprawę z tego, że ten kto chce być broniony, musi mieć czym się bronić. Po stronie ukraińskiej widzimy tę determinację do obrony
- mówił szef rządu.
Przypomniał, że niedawno odwiedził Kijów i - jak mówił - wyraźnie widział tę wolę obrony. Zaznaczył jednocześnie, że czasem brakuje sprzętu, dlatego "po naszej stronie musi być szybkość działania i sprawczość". - Mówiłem o moździerzach, o granatnikach - dodał przypominając swoje deklaracje z Kijowa dotyczące wsparcia Ukrainy.
Bezpieczeństwo to priorytet
- Dzisiaj najważniejsze jest bezpieczeństwo, to po to uzbrajamy armię; po to jest właśnie nasza armia, aby dostarczyć nam tego podstawowego dobra, jakim jest bezpieczeństwo i żołnierz musi być jak najlepiej wyposażony
- mówił. - Dzisiaj po to, żeby nasz ukraiński sąsiad mógł się jak najlepiej bronić przekazujemy na Ukrainę broń defensywną, kilkadziesiąt tysięcy pocisków artyleryjskich, przekazujemy także moździerze i granatniki - powiedział premier dodając, że w przyszłym tygodniu wyjdzie pierwszy transport.
Co konkretnie trafi na Ukrainę?
Na pytanie dziennikarzy, co konkretnie zostanie przekazane z Polski na Ukrainę w ramach wsparcia dla naszych wschodnich sąsiadów odpowiedział prezes Zakładów Mechanicznych „Tarnów”, Henryk Łabędź.
- Będą dostarczone nasze lekkie moździerze (60 mm) oraz granatniki
- poinformował.
- To nie jest produkt niesprawdzony, ponieważ 650 sztuk dostarczyliśmy już w ciągu trzech lat do Wojsk Obrony Terytorialnej, więc jest to zweryfikowane, sprawdzone - zapewnił dyrektor. Wyraził przekonanie, że jeśli dojdzie do agresji ze strony rosyjskiej, będą skuteczne na polu walki.
Na pytanie, czy wszystkie sztuki broni, które mają trafić na Ukrainę, będą pochodziły z tarnowskich zakładów, premier doprecyzował: "z różnych miejsc".
- Natomiast tutaj, granatniki i moździerze. Tak, jak zapowiedziałem parę dni temu w Kijowie, po uzgodnieniu z panem ministrem obrony narodowej, oczywiście będziemy w jak najkrótszym czasie przekazywać dla celów obronnych na Ukrainę
- poinformował.