Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Nocna próba sforsowania polskiej granicy. Straż Graniczna: Grupa była agresywna

W nocy grupa ok. 60 osób próbowała siłowo przekroczyć granicę polską w okolicach miejscowości Połowce. Noc na granicy przebiegła jednak w miarę spokojnie, choć co podkreślał Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, dochodziło do prowokacji.

Autor:

- Noc minęła relatywnie spokojnie. Nie zdarzyło się nic, z czym nasi ludzie z terenu nie mieli wcześniej do czynienia. Oczywiście były pewne próby masowego wkroczenia na polskie terytorium, były różnego rodzaju prowokacje, ale one nie odbiegają od tego, co dzieje się w ostatnich tygodniach - mówił Żaryn w Polskim Radiu Białystok.

W rozmowie z Polską Agencją Prasową, rzecznik Straży Granicznej, ppor. Anna Michalska, poinformowała, że w nocy 60-osobowa grupa migrantów próbowała w nocy siłowo przedostać się do Polski w okolicy miejscowości Połowce. 

Funkcjonariusze udaremnili tę próbę, jednak jak podkreśliła Michalska, grupa atakująca granicę "była agresywna".

Na granicy nawet 4000 migrantów

Żaryn w Polskim Radiu Białystok mówił, że wśród migrantów rozpowszechniana była plotka o tym, iż w poniedziałek pod granicę z Białorusią mają być skierowane autobusy, do których będą mogli wsiąść migranci, którzy chcą się udać na Zachód, a w tym czasie polscy funkcjonariusze odstąpią od ochrony granicy i umożliwią im przejście.

- Stąd nasze działania aktywne, nasze informowanie o tej sytuacji, nasze dementi jasne i stanowcze, bo nic się w polskiej taktyce nie zmieniło, nadal będziemy chronić naszą granicę - powiedział Żaryn. Mówił, że do migrantów były wysyłane w niedzielę ostrzeżenia, alerty RCB i nadawane komunikaty z głośników na granicy, aby - jak dodał - jednoznacznie wskazać im, że "ktoś nimi manipuluje, że nikt nie organizuje takiej akcji, o której była mowa w tej plotce".

Żaryn mówił, że wsparcie informacyjne polska strona otrzymała także z niemieckiego MSZ, które w mediach społecznościowych wskazywało, że takiej akcji nie organizuje.

Pytany o liczbę migrantów rozlokowanych przy polsko-białoruskiej granicy powiedział, że w według szacunków może przebywać ponad 4 tys. osób rozlokowanych w różnych koczowiskach wzdłuż granicy, nie tylko przy Kuźnicy, ale też m.in. w Czeremsze czy Białowieży.

- Ta sytuacja kryzysowa jest rozciągana wzdłuż naszej granicy. To wszystko jest robione w tym celu, żeby więcej miejsc było trzeba monitorować, więcej organizować możliwych prób wejścia masowego na polską stronę - mówił.

To nie jest łatwa droga na Zachód

- Widzimy pewną cyniczną grę, pewną taktykę strony białoruskiej, która jest konsekwentnie realizowana. W tej chwili mowa o dużym tłumie, który został zgromadzony tuż przy naszej granicy - dodał.

Żaryn podkreślił, że Polska na bieżąco monitoruje podróże na potrzeby szlaku migracyjnego, ale - jak zaznaczył - coraz więcej krajów "budzi się" i stara się wprowadzać ograniczenia w lotach na Białoruś. Wyraził nadzieję, że wszystkie kraje będą chciały wstrzymać ten napływ migrantów.

- Takie akcje na szczeblu dyplomatycznym są podejmowane przez MSZ, ale podejmowane są również akcje o charakterze informacyjnym po to, że pokazywać migrantom potencjalnie zainteresowanym wyjazdem z krajów ojczystych, że podróż przez Białoruś to nie jest łatwa droga na Zachód, tam można jedynie stracić czas, a często też i pieniądze, bo nie da się przejść między Białorusią a Unią Europejską w sposób łatwy tak jak to mówią władze białoruskie

 - powiedział Żaryn.

 

Autor:

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane