Wicepremier, szef MON i lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował w czwartek, że jego ugrupowanie proponuje „reset konstytucyjny” ws TK polegający na wygaszeniu kadencji obecnych sędziów TK i jednorazowym wyłonieniu nowego składu przez Zgromadzenie Narodowe. W związku z tym PSL przygotowało projekt zmiany konstytucji.
Nie wszyscy koalicjanci zgadzają się z propozycją PSL. Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości stwierdził: "wydaje mi się, że jak się jest w koalicji, jak się wybierało tych sędziów, to powinno się kibicować im".
Opozycja stanowczo odrzuca pomysł szefa ludowców, wskazując, że nie może być resetu bez rozliczenia bezprawnych działań obecnej koalicji rządzącej. Z podobnym przesłaniem pojawił się dziś na scenie miasteczka przed Trybunałem Konstytucyjnym, Adam Borowski.
Borowski: nie wolno nam czekać
Społeczny Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Borowski wskazał: "z terrorystami się rozmawia dopóki mają pistolet przy głowie. Dopóki mają. I błąd nasz w 89 roku nie był taki, że my zaczęliśmy z nimi rozmawiać. My w 88 roku byliśmy słabi. Wiecie jakie były strajki? Małe były strajki, małe. Jedyny wielki strajk to Stalowa Wola. Pięć tysięcy tych hutników strajkowało. I okrągły stół był wtedy dla nas, dla żołnierzy podziemia zbawieniem. Ale zdrada nastąpiła nie dlatego, że był okrągły stół, tylko dlatego, że dotrzymali "umowy magdalenkowej", że część Solidarności, część elit Solidarności nas zdradziła".
Jak podkreślił - "to była zdrada. Ale to ma analogię teraz... Gdyby znalazło się 15 sprawiedliwych. Ja nie wiem, czy się znajdzie. Ale jeżeli postawiony zostanie wniosek o konstruktywne wotum nieufności i Donald Tusk straci władzę, straci władzę, to jest ten moment, do którego się negocjuje. To jest ten moment, do którego się negocjuje. A potem jak tą władzę straci, to trzeba go zamknąć do pierdla i tyle. Ja się zgadzam, że reset - tak. To jest dobry pomysł, bo jeżeli tam w Sejmie nie znajdzie się tych piętnastu, to każdy, każdy poseł, który zagłosuje przeciwko konstruktywnemu wotum nieufności, on należy do partii zdrady".
Teraz są tylko dwie partie: partia Polska i partia zdrady. Nie możemy dopuścić, żeby czekać do 2027 roku. Nie możemy czekać. Dlatego tu jesteśmy. Pan prezydent, który jest z nami, on dał czas. On dał czas do 11 listopada. Jeśli nie, to ten milion osób, który tutaj ma przyjechać, ma przyjechać i dać świadectwo, że my jesteśmy godni niepodległości, że my jesteśmy godni naszych przodków, że my jesteśmy godni naszej tradycji, kultury i wiary, że my jesteśmy godni suwerennej, niepodległej Polski. To tu musi być milion i który ten milion musi zmieść tą władzę, jeśli się nie opamięta, tak jak mówił pan prezydent do 11 listopada. To będę pierwszy, który ruszy tam na nich. Nie wolno nam czekać. Nie wolno!
– powiedział Borowski.