Przypomnijmy, iż Ewa Stankiewicz wraz z innymi członkami Stowarzyszenia Solidarni 2010 wróciła na Krakowskie Przedmieście. „Solidarni 2010” będą pełnili dyżury od 7.00 do 22.00. Ewa Stankiewicz zaapelowała do wszystkich osób zgadzających się z postulatami Stowarzyszenia, aby przychodzili na Krakowskie Przedmieście..
W trakcie dzisiejszego dyżuru „Solidarnych” pojawił się Tomasz Nałęcz, który chyłkiem próbował przejść przez Krakowskie Przedmieście. Na prośbę Niezalezna.pl o wypowiedzenie się, zareagował negatywnie, żegnając się słowami iż "ci ludzi tu są, bo żyjemy w wolnej Polsce, gdzie każdy ma prawo do wypowiadania swoich poglądów".
Niejako w odpowiedzi, kilkanaście minut później Niezalezna.pl zdobyła informacje z Zarządu Dróg Miejskich, wskazujące, iż zaplanowana jest identyczna jak wczoraj interwencja, pomimo iż „Solidarni 2010” cały czas trzymają namiot z powietrzu. Jak wcześniej relacjonowała Niezalezna.pl, wczorajsza interwencja zakończyła się brutalnym pobiciem Michała Stróżyka.
Straż Miejska jak na razie jest spokojna, jeśli nie liczyć "prośby" strażników, żeby usunąć bukiet kwiatów, który otrzymała Ewa Stankiewicz i położyła na chodniku. Jak powiedział strażnik, jest to "przedmiot opuszczony", zaśmiecający ulicę.
Protestujący spotkali się z wyrazami wsparciami, jednym z nich było zatrzymanie się autobusu miejskiego, podczas którego kierowca poprosił o naklejkę "Smoleńsk 2010 - Pamiętamy". Wśród „Solidarnych”, pojawił się również ksiądz Stanisław Małkowski, którego przywitały gorące oklaski.
Na razie sytuacja jest stabilna, ludzie podchodzą, rozmawiają, a grupa „trzymających namiot” sukcesywnie jest zmieniana. Reporter Niezalezna.pl jest na miejscu i na bieżąco relacjonuje wydarzenia.