Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Kaczyński: Dubieniecki jest nękany

Władze prowadzą nagonkę przeciwko Marcinowi Dubienieckiemu – mówi w wywiadzie dla „Newsweeka” prezes PiS Jarosław Kaczyński.

Autor:

Władze prowadzą nagonkę przeciwko Marcinowi Dubienieckiemu – mówi w wywiadzie dla „Newsweeka” prezes PiS Jarosław Kaczyński.

- Miała miejsce taka sytuacja gdzieś w restauracji na warszawskim Żoliborzu. Marcin Dubieniecki je kolację. Później wsiada do samochodu i jedzie. Nagle w centrum miasta otacza go kolumna radiowozów, są także wozy telewizyjne, są i paparazzi. Pyta, co się stało. Policjanci informują go że dostali informację, że jest pijany. „Zawsze tak wiele radiowozów wysyłacie do sprawdzenia takich informacji?” — dziwi się. „Niech pan nie pyta, na nas dziś trafiło” — policjanci jawnie sugerują, że to polecenie od władz.

Marcin nie chce się poddać badaniom, zostaje zawieziony na pobranie krwi. Okazuje się, że ma 0,00 promili, a więc jest całkowicie trzeźwy. Następnie w „Super Ekspresie” ukazuje się artykuł, z którego mniej uważny czytelnik może wyciągnąć wniosek, że pijany Dubieniecki jechał wypasionym BMW – opowiada „Newsweekowi” prezes PiS.

Przypomnijmy, iż 26 marca mecenas Marcin Dubieniecki, mąż Marty Kaczyńskiej, został zatrzymany przez policję. Portal niezalezna.pl napisał kilka dni później, że według rozmawiających z niezalezną.pl policjantów,  ktoś „życzliwy” miał zadzwonić pod numer 112. Anonimowy informator miał powiedzieć, że mąż Marty Kaczyńskiej pił wino w jednym z lokali na warszawskiej Woli, a później wsiadł za kierownicą samochodu. Adwokat trafił na komisariat. Tam sprawdzono, czy pił rzeczywiście pił alkohol. Okazało się, że był trzeźwy. Akcja odbyła się w asyście telewizyjnych kamer i reporterów „SuperExpressu”, którzy pojawili się niemal równocześnie z radiowozami.

Od kogo dziennikarze otrzymali informację, że policjanci zatrzymali Marcina Dubienieckiego?

- Nie mam pojęcia – zapewniał niezalezną.pl podinspektor Maciej Karczyński, rzecznik komendanta stołecznego policji. – Gdy pojawiliśmy się na miejscu, dziennikarze już tam byli. Być może osoba nas powiadamiająca zadzwoniła też do redakcji, ale to tylko spekulacje – dodaje.

Teoretycznie sytuacja, jakich wiele. Policja dostaje sygnał, jedzie na interwencję, a gdy „cynk” się nie potwierdza, kierowca wraca do domu. A jednak ta historia jest inna. Relację z wieczornych wydarzeń zamieszcza „Super Express”. Na jego stronie internetowej znaleźć można nawet zdjęcia z zatrzymania Dubienieckiego. Widać adwokata idącego w towarzystwie dwóch policjantów. Z tyłu stoi operator z włączoną kamerą. Czy rodzina Marty Kaczyńskiej jest pod specjalnym nadzorem policji działającej wespół z dziennikarzami?

- Proszę nie zadawać takich pytań. Traktujemy pana Dubienieckiego jak każdego innego. Poza tym, jadąc na interwencję, chyba nawet nie wiedzieliśmy, kim jest kierowca – tłumaczy rzecznik warszawskich policjantów.

Na pewno wiedzieli reporterzy...

Autor:

Źródło:

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane