Katarzyna Lubnauer jest wiceszefową klubu poselskiego Nowoczesnej i z tego właśnie tytułu przysługuje jej sejmowy samochód z kierowcą. Służbowe auto ma być ułatwieniem w pracy poselskiej i działaniach na rzecz klubu.
Tymczasem „Fakt” opisuje, że fotoreporter przyłapał posłankę Nowoczesnej na wizycie w salonie manicure. To właśnie stamtąd miał ją odebrać sejmowy samochód.
„Nasz fotograf spotkał panią poseł, gdy zajechała pod salon, w którym – przez blisko godzinę – specjalistka dbała o jej paznokcie. Po tym czasie sejmowe auto zabrało ją do Sejmu ”
- czytamy na łamach „Faktu”.
To nie koniec całej sprawy. Swoją wersję postanowiła bowiem przedstawić również sama Katarzyna Lubnauer. Posłanka Nowoczesnej zapewnia, że nie przyjechała specjalnie na malowanie paznokci. Tłumaczy, że pojawiła się na spotkaniu w biurze partii, które mieści się naprzeciwko salonu.
- Tylko skończyło się wcześniej, więc wykorzystałam ten czas na zrobienie manicure. Zresztą pierwszy raz w życiu – zapewnia Katarzyna Lubnauer w rozmowie z „Faktem”.