Nie milkną echa skandalicznego zatrzymania Marysi Kołakowskiej, córki trójmiejskiej radnej i najmłodszego więźnia stanu wojennego Anny Kołakowskiej.
Jak informowaliśmy, w zeszłą sobotę doszło do skandalicznej sytuacji. Kiedy manifestujący przeciwko Paradzie Równości wracali do domu – na jednym z przystanków zostali zaatakowani przez dwa kordony policji uzbrojonej w pałki.
W sieci pojawiło się nagranie, na którym uchwycono całe zdarzenie. Widać, jak funkcjonariusze podchodzą do tłumu, który krzyczy w ich stronę: „Czekamy na tramwaj! ”. Po chwili policjanci zbliżają się do tłumu i wyciągają z niego Marię Kołakowską, zakuwają w kajdanki i kładą na ziemi. Po zajściach przewieziono ją na komisariat. Jak dowiedział się portal Niezalezna.pl, początkowo Kołakowska miała być tam przetrzymana do niedzieli. Z powodu oporu niektórych funkcjonariuszy, tak się nie stało.
Jednak to policja stawia Kołakowskiej zarzut „aktywnego udziału w nielegalnym zgromadzeniu”. Dowodem mają być zdjęcia, które – jak twierdzi policja – mają pokazywać, że dziewczyna atakowała policję. Tymczasem kilkoro świadków sobotnich wydarzeń w rozmowie z naszym portalem podkreśla, że jest odwrotnie.
Na zdjęciach, na których pojawia się Marysia Kołakowska i policjanci, został ukazany moment, w którym broni się ona przed funkcjonariuszami.
Zobacz wideo:

I zdjęcia:

