Wszystko zaczęło się od wywiadu, którego przewodniczący podkomisji Wacław Berczyński udzielił tygodnikowi "WSieci". Mówił tam o planowanych przez jego zespół pracach i badaniach. W pewnym momencie wspomniał również o badaniu bliźniaczego modelu tupolewa, który znajduje się w Mińsku.
Na portalu tvn24.pl szybko pojawiła się informacja, z której wynikało, że podkomisja w sprawie badania przyczyn katastrofy smoleńskiej nawiązała współpracę... z Białorusią.
„W wywiadzie ujawnił, że jego zespół dostał nowe nagranie zawierające korespondencję polskiego samolotu z wieżą w Smoleńsku. Ma ono pochodzić od Łotyszy.
Podkomisja miała nawiązać także współpracę z Białorusią, gdzie znajduje się bliźniaczy model tupolewa.
- Dokładnie przyjrzeliśmy się samolotowi z zewnątrz, od wewnątrz, obejrzeliśmy silniki - mówił Berczyński.”
- można było przeczytać na łamach portalu tvn24.pl.
Szkoda, że piszący tę informację dziennikarz nie doczytał reszty wywiadu. Dowiedziałby się wówczas, że nie chodzi o Mińsk białoruski, lecz Mińsk Mazowiecki, leżący na terytorium RP.
Kompromitująca wpadka zniknęła już z portalu, jednak jak wiadomo, w internecie nic nie ginie: