O ekspertach, którzy jako pierwsi włączyli się w badanie przyczyn katastrofy smoleńskiej opowiadała reżyser filmu „Polacy” Maria Dłużewska.
To są ludzie, którzy mieszkają daleko od Polski. Mnie poruszyło to, że po katastrofie smoleńskiej ci naukowcy zobaczyli, że coś tu nie gra, że coś jest nie tak. Mogli siedzieć sobie dalej wygodnie w swoich pięknych krajach, a oni zareagowali. Uratowali nasz honor i honor nauki polskiej. To gołym okiem było widać, że coś jest nie tak, a jak pojawili się oni, to odetchnęliśmy, że nikt nie będzie nam robił wody z mózgu. Inni naukowcy siedzieli cicho. To oni to zaczęli
- mówiła Maria Dłużewska.
Z kolei prof. Kazimierz Nowaczyk wspomniał, że wielokrotnie podczas pobytu w Polsce spotyka się z bardzo pozytywnymi reakcjami ludzi.Kilkakrotnie byłem podczas miesięcznic. Byłem wówczas zaskoczony postawą wielu ludzi, którzy przychodzili, dziękowali, mówili, że modlą się za nas. Zdarzają się sytuacje, że w trakcie prywatnego pobytu w Warszawie podchodzą ludzie, poznają mnie, składają gratulacje. Nie spotkałem się do tej pory z żadną negatywną reakcją
- mówił prof. Nowaczyk.
Jedno z takich spotkań wspomina również Maria Dłużewska:Kiedyś spotkałam Kazika na Placu Zamkowym przypadkiem i razem sobie przeszliśmy kawałek, ale ja go potem zostawiłam, bo co chwilę ktoś do niego podchodził, chciał mu uścisnąć rękę, chciał mu podziękować. To było niebywałe
- powiedziała Maria Dłużewska.
Jej film to obraz o Polakach, prawdziwych naukowcach, którzy wbrew oficjalnym wersjom w sprawie katastrofy smoleńskiej, poszukują prawdy o tym, co stało się 10.04.2010.ZOBACZ Europejską Rozmowę Niezależną: