Jak informuje Telewizja Republika, politycy PO mieli problem z wysłaniem listów z informacją o planowanej w najbliższy weekend demonstracji. Plan zakładał rozesłanie ok 800 tys. druków bezadresowych z zaproszeniami dla mieszkańców Warszawy. Pisma mieliby roznosić miejscy listonosze.
- Okazuje się, że w kraju „dobrej zmiany” nawet, by wysłać list, trzeba mieć odpowiednie przekonania polityczne. I ktoś, kto jest w opozycji, nie ma do tego prawa. […] Poczta Polska straciła kontrakt o wysokości 100 tys. Złotych – ogłosił na konferencji prasowej Cezary Tomczyk z PO.
Rzecznik klubu PO Jan Grabiec zarzucił Poczcie Polskiej, że pomimo początkowej zgody, ostatecznie odmówiła ona wykonania usługi. Podczas, gdy Platforma przekonuje o politycznym spisku, władze Poczty Polskiej obalają argumentację posłów opozycji.
Z oburzenia polityków PO internauci mają niezły ubaw. Sugerują, że trzeba było listy zaadresować i ponaklejać znaczki, a nie byłoby problemu z ich doręczeniem do skrzynki.- Druki bezadresowe są usługą umowną realizowaną w ramach standardowej działalności biznesowej Poczty Polskiej. Standardowym terminem doręczenia dla tej usługi jest 7 dni roboczych. W przypadku zleceń niestandardowych, o krótszym terminie doręczenia, każdorazowo sprawdzane są możliwości operacyjne takiego doręczenia. [...] Z uwagi na to, że klient oczekiwał skróconego terminu doręczenia i nie zaakceptował terminu standardowego – umowa nie została zawarta, a pieniądze zostały zwrócone – cytuje komunikat Poczty Polskiej portal tvn24.pl.