- Platforma jest dzisiaj wyjątkowo potrzebna Polsce - twierdziła dziś uparcie Ewa Kopacz, będąca gościem radiowej Jedynki.
Była szefowa rządu zachwalała dokonania Platformy Obywatelskiej. "PO nie ograniczała wolności, nie urządzała życia Polakom według własnego scenariusza" - twierdziła Ewa Kopacz. Zapomniała oczywiście dodać o wprowadzeniu wbrew Polakom obowiązku szkolnego dla 6-latków czy o podwyższeniu wieku emerytalnego.
Kopacz nawoływała swoje środowisko do jedności, ale trudno przypuszczać, by banalne hasła mogły kogokolwiek już porwać.
"Dzisiaj Platformie potrzeba jedności", "lepiej zająć się robotą, niż przeżywać każdy sondaż", "łączenie daje lepsze efekty niż kłótnie, spory wewnątrz i wykluczanie kogokolwiek" - powtarzała jak mantrę Ewa Kopacz. Dodawała też: "Musimy iść jak jedna wspólna pięść i pokazywać dobre rozwiązania dla Polski". Zapewniała również, że Platforma zdobędzie pozycję lidera na opozycji i w przyszłości wygra z PiS.
Najciekawszym fragmentem rozmowy był wątek ujawnionych niedawno nowych taśm, na których słychać rozmowę Pawła Grasia z Janem Kulczykiem. Panowie omawiają, w jaki sposób usunąć redaktora naczelnego "Faktu" za antyplatformerskie artykuły.
Co na to Kopacz? "Dzisiaj nie można dzielić Polaków na lepszych i gorszych tylko dlatego, że ci się dali nagrać, a ci się nie dali nagrać" - mówiła. I przekonywała: "My wiemy, co to znaczy wolność mediów. [...] Nie ma momentu na taśmie, w którym Paweł Graś namawia Kulczyka do czegokolwiek". Kopacz wyraziła też zdziwienie, że "PiS wrzuca kolejną taśmę".
Chyba najlepszym podsumowaniem występu Kopacz jest zdanie, które dziś wypowiedziała:
"U nas w partii możemy mówić co chcemy i nikt nie ponosi za to konsekwencji".