"Drogi Panie Prezydencie, w dniu Pańskich 59. urodzin życzę Panu przede wszystkim zachowania życia, na które dybią poszukiwacze smoleńskiej prawdy" - tak zaczyna Hartman. Fuj, ślisko na klawiaturze od wazeliny.
Hartman ma jednak też pretensje do Tuska za ucieczkę do Brukseli i prosi, aby "nie pozostawał bierny w sprawach Polski i pomógł nam wypić to piwo, które tu nawarzyliśmy. Bo i Pan je z nami warzył, a potem wyjechał na swoją zaszczytną misję. Zostawił Pan prezydenta Komorowskiego na pastwę niezgrabnych grubych kocurów, którzy zapewnili mu przegraną w wyborach. Pozwolił Pan na wyborczy „zwrot na prawo” w Platformie, a wcześniej dał się Pan szachować prawicowej frakcji w swojej partii, unikając trudnych tematów, niefrasobliwie zwanych „światopoglądowymi”, i zwodząc przez lata liberalną opinię publiczną planami nowoczesnego równościowego ustawodawstwa. Ostatecznie oddał Pan władzę w ręce Kaczyńskiego, samemu umywając swoje".
"Musi Pan nam pomóc", bo obecnie Tusk - według Hartman - "siedzi sobie w Brukseli przy winie i telewizorze, obserwując te „harce” ze stoickim spokojem".
"To Pan jest liderem polskiej demokracji, choć większość z nas znużyła się Pańskimi rządami (hahaha, to jest dobre - dop. red.). Proszę nas nie zostawiać na pastwę Kaczyńskiego, licząc na to, że „samo się zrobi”.(...) Proszę i żądam, Czcigodny Solenizancie, przemów!" - błaga Hartman.
Dawny kompan Palikota chce też, aby przyjechał do Polski. Tutaj mamy dobrą wiadomość dla Hartmana. Jego idol może szybko dotrzeć do Warszawy. Ma na czym, dostał w prezencie siwą klacz
CZYTAJ WIĘCEJ: Tusk pochwalił się prezentem – dostał klacz. Internauci pytają: To Rubikoń?