Panie Marszałku, jedna z posłanek Ruchu Kukiz’15 stwierdziła, że konflikt na linii Morawiecki – klub zaczął się już wcześniej, kiedy ogłosił Pan poparcie dla działań swojego syna. Czy tak było naprawdę, co jest istotą tego sporu?
Nie pamiętam, żebym na jakimkolwiek spotkaniu, jeszcze przed tym feralnym głosowaniem 14 kwietnia coś takiego ogłaszał. Istotą tego sporu, który przeniósł się także do wewnątrz ugrupowania Kukiz’15 jest wciąż Trybunał Konstytucyjny, który stał się kością niezgody w gardle polskiej polityki. Widać wyraźnie, że obóz tracący władzę przygotował sobie pod koniec poprzedniej kadencji bezpiecznik i że są nim sędziowie Trybunału Konstytucyjnego. Jego władza jest olbrzymia, orzeczenia Trybunału są ostateczne. Układowi, który rządził w Polsce wydawało się, że w ten sposób będzie mógł ograniczać zmiany i zabezpieczać swoje interesy.
Dla mnie nie do przyjęcia była sytuacja w której partia, która idzie z programem zmiany, walki z systemem bratała się w zamiarze pseudo reformowania Trybunału Konstytucyjnego. Poza tym, sam pomysł reformowania TK jest nierealny, ponieważ wiąże się ze zmianą konstytucji, co w obecnej sytuacji nie jest możliwe. Uważałem, że wymaganie od nas, żebyśmy głosowali tak samo jak partie układu jest pomysłem dramatycznie złym. Wierzę jednak, że w głębszym zamiarze Pawła Kukiza jest wspieranie tych przemian.