Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Komorowski błysnął "złotą myślą". Dopiero dotarło dlaczego przegrał?

Wiele miesięcy zajęło Bronisławowi Komorowskiemu zrozumienie dlaczego dzisiaj jest tylko szefem instytutu (nawet własnego imienia), a nie prezydentem Polski.

Autor:

Wiele miesięcy zajęło Bronisławowi Komorowskiemu zrozumienie dlaczego dzisiaj jest tylko szefem instytutu (nawet własnego imienia), a nie prezydentem Polski. Przyznał, że "arogancja władzy" zagraża demokracji, a przede wszystkim brak szacunku dla obywateli. Ciekawe, to drugie spostrzeżenie dedykował sobie, czy byłym partyjnym kolegom z Platformy Obywatelskiej?

Już prawie zaczęliśmy tęsknić, Bronisław Komorowski bowiem niemalże znikł z mediów, a jego wystąpienia - szczególnie te na żywo - dostarczały wiele ciekawych spostrzeżeń. Rozumiemy jednak, tak dotkliwej porażki jakiej doznał w wyborach prezydenckich, nie da się szybko zapomnieć.

W końcu się odezwał. I zaskoczył. Słyszeliśmy o nieporozumieniach pomiędzy Komorowskim a kierownictwem Platformy za spartaczoną kampanię wyborczą, ale nie sądziliśmy, że po roku nadal żywi tak głęboką urazę. Ostro bowiem podsumował rządy ekipy Donalda Tuska i Ewy Kopacz.

Zaraz, zaraz, a może to było o jego prezydenturze? Też pasuje!


screen bronislawkomorowski.org

Z niecierpliwością czekamy na ciąg dalszy.

Do "analizy" Bronisława Komorowskiego dopisalibyśmy jeszcze, że nic tak nie osłabia szacunku obywateli do władzy, jak jej ośmieszanie. W tym były lider Platformy grał pierwsze skrzypce. Jego prezydentura (na szczęście miniona) naznaczona została występem w japońskim parlamencie i słynnym "chodź szogunie".

Autor:

Źródło: niezalezna.pl,bronislawkomorowski.org

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej