Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Duma z Polski Walczącej – rozmowa z dowódcą komandosów z Lublińca

Tożsamość jest dziś jednym z kluczowych elementów, który zdecyduje, czy świetnie uzbrojeni żołnierze będą walczyć tak jak ojczyzna oczekuje.

Autor:

Tożsamość jest dziś jednym z kluczowych elementów, który zdecyduje, czy świetnie uzbrojeni żołnierze będą walczyć tak jak ojczyzna oczekuje. Właściwe morale to śmiertelnie niebezpieczna broń i warunek konieczny, by żołnierze byli w stanie wykonać każde zadanie bojowe - mówi płk Wiesław Kukuła, dowódca Jednostki Wojskowej Komandosów w Lublińcu w rozmowie z Jarosławem Wróblewskim.

Skąd wziął się pomysł, że komandosi z Lublińca są kontynuatorami tradycji batalionów „Zośki”, „Parasola” czy „Miotły”?
To była wspólna idea kombatantów AK z tych batalionów, a także żołnierzy JWK – którzy źródeł swoich tożsamości poszukują pośród ludzi podobnych sobie. Fakt, że niemal codziennie spotykamy tych ludzi, a także zdecydowana większość żołnierzy JWK ma doświadczenie bojowe sprawił jednak, że „dziedziczenie tradycji” przekształciło się dla nas w coś ważniejszego. Wymienione bataliony Armii Krajowej, ciężko wykrwawione po Powstaniu Warszawskim, w zasadzie zakończyły swoją działalność. I wiele osób uznało to wydarzenie za kres ich istnienia – żołnierze JWK nie do końca podzielają tę opinię. Naszą misją dzisiaj jest bowiem kontynuowanie ich misji wprost, pokazanie, że są wartości, których w nas, polskich żołnierzach, nic i nikt nie może zabić, które odrodzą się i będą trwać pomimo wysiłków wrogów naszej ojczyzny. Dlatego z naszego punktu widzenia to już jest bardziej kontynuacja działania niż dziedziczenie tradycji. Z naszego punktu widzenia i wierzę, że samych kombatantów – te bataliony dzisiaj istnieją w strukturach JWK.


Jak to jest nosić na mundurze znak Polski Walczącej i symbole powstańczych batalionów? Czym to jest dla pana, tak osobiście?
Świetne pytanie – pamiętam, gdy jeden z operatorów powiedział mi, że nie jest pewien, czy jest dość godny, by nosić na ramieniu ten znak – a gdy już go założy, codziennie będzie się nad tym zastanawiał. Pomimo że moi żołnierze dowiedli swojej dzielności, to świadomość poświęceń naszych poprzedników z Armii Krajowej jest dla nas ważną lekcją pokory i drogowskazem. Dlatego dla mnie osobiście symbole Polski Walczącej na naszych ramionach są z punktu widzenia przyszłości  - zobowiązaniem, a z punktu widzenia przeszłości - dumą. Tym bardziej, że znaki te na nasze ramiona nałożyli żyjący żołnierze „Zośki”, „Parasola” czy „Miotły”. Takie chwile są dla mnie niezwykle symboliczne – są niczym przekazywanie pałeczki pomiędzy sztafetą pokoleń polskich patriotów. Gdy dzisiaj patrzę na budzący się patriotyzm wśród polskiej młodzieży, jestem pewien, że i my kiedyś będziemy mogli dokonać takich symbolicznych gestów.

Jak odbierają waszą historyczną tożsamość zagraniczni żołnierze?
Mamy najlepsze tradycje wojskowe na świecie – gdy dopytują o naszą symbolikę, poznają również polską historię i zaczynają rozumieć, co tak naprawdę kryje się pod symbolami Polski Walczącej. Wielu żołnierzy z innych państw przyozdabia swoje mundury symbolami wywodzącymi się z… popkultury. Wiele razy zdarzyło się, że po współpracy z nami zdejmowali je ze swoich ramion, zdając sobie sprawę, że dopuszczają się nadużycia, identyfikując się z fikcyjnymi bohaterami wykreowanymi w studiach filmowych. Od kilku lat codziennie wykonujemy swoje zadania wraz z amerykańskimi siłami specjalnymi; co ciekawe, nie tylko ramię w ramię walczymy, szkolimy się, ale oni również są z nami 1 sierpnia na Powązkach i podczas spotkań z kombatantami AK. Słyszałem opinię, że nasze korzenie historyczne w pewnym sensie uwarunkowały to, że dziś osiągamy takie efekty bojowe. Zgadzam się z tym.


Jak nasiąkacie historią?
W zasadzie towarzyszy nam we wszystkim, co robimy. Szacunek do niej, ale również wyciąganie z niej wniosków, jest czynnikiem determinującym naszą kulturę organizacyjną. Czynnikiem sprzyjającym jest fakt, że wielu kombatantów wciąż żyje i historia dla nas samych ma niezwykle żywy i namacalny wymiar. To nasiąkanie wynika również z faktu, że większość z nas, żołnierzy, jest bezpośrednio zaangażowana w różne projekty historyczne, mocno się z nimi identyfikując. To lepsze niż bierne uczestniczenie w zajęciach z historii. Poza tym historia jest ważnym elementem ceremoniału wojskowego.

Jesteście spadkobiercami naprawdę elitarnych batalionów…
Mamy tego absolutną świadomość i zwykle, gdy moi żołnierze osiągają coś ważnego lub wykazują się aktem dzielności, to kusi mnie, by zadzwonić do nich – kombatantów -  by się tym pochwalić, usłyszeć zadowolenie w ich głosie, ale i dumę, że dokonali tego ich następcy. Pamiętamy o tym codziennie również 1 sierpnia, gdy na Powązkach zaciągamy w pełnym rynsztunku bojowym warty przy ich mogiłach. Zgodnie z ich życzeniem, bez galowego zadęcia, za to z pełnym bojowym wyposażeniu tak, jak poszli do boju oni, i dzisiaj chodzimy my. Ale to działa również w drugą stronę – gdy kilkanaście dni temu żegnaliśmy grupę żołnierzy wyjeżdżających na misję poza granicami państwa, na uroczystej zbiórce stawili się również wszyscy żyjący żołnierze batalionu AK „Miotła”, którym stan zdrowia to umożliwił. Żegnali ich dumni polscy bohaterowie.


Czego uczycie się od bohaterów?
Na usta ciśnie mi się wiele górnolotnych słów. Ale myślę, że tak naprawdę uczymy się od nich tego, że dla wolnej i bezpiecznej Polski warto ryzykować swoje życie. Wspominałem również wcześniej, że również dzięki nim mamy najlepsze polskie tradycje wojskowe. To niesamowite, ale między innymi amerykańskie siły specjalne uczy się taktyki prowadzenia operacji specjalnych na przykładzie akcji Armii Krajowej. Strukturę polskiego państwa podziemnego wskazuje się jako modelowy przykład ruchu oporu, który jest tak efektywny, że skutecznie wiąże i niszczy zasoby sił okupacyjnych, ale również doprowadza do erozji morale przeciwnika. Akcje Kutschera i Koppe to modelowe akcje bezpośrednie przeprowadzone w terenie zurbanizowanym. Wkrótce będziemy obchodzić rocznicę niezwykle ciekawej Akcji po Arsenałem – tam po raz pierwszy na taką skalę podziemne państwo polskie upomniało się o wolność swojego żołnierza. Dzisiaj naszym standardem jest, że aby ratować jednego z nas, zaryzykujemy życie wszyscy. Dziś za nami stoi potęga państwa polskiego gotowego upominać się o życie swoich obywateli, a jeśli nie zdoła go ocalić, wymierzy sprawiedliwość. Czyż nie tego nauczyli nas również nasi poprzednicy?

My potrzebujemy dziś jasnych wartości, chcemy mieć twarde oparcie w polskich bohaterach…
Żołnierz też ich potrzebuje. My nie jesteśmy armią najemników, których zaangażowanie jest zależne do wypłacanego żołdu. Sens naszej służby wynika z głębokiej tożsamości, opartej na fundamentalnych wartościach.

W Polsce nastąpiła zmiana polityczna, liczne patriotyczne obchody pokazują przebudzenie wśród obywateli.
Trudno tego nie zauważyć – bycie patriotą staje się w Polsce wyznacznikiem postawy obywatelskiej. My często zazdrościmy patriotyzmu i szacunku dla ojczyzny i jej obrońców, jaki obserwujemy, szkoląc się w Stanach Zjednoczonych. Nie rozumiemy, dlaczego właśnie tak nie może być w naszym kraju. Dlatego nigdy nie zapomnę prostych, ale jakże symbolicznych gestów, gdy Zwierzchnik Sił Zbrojnych uklęknął, by odznaczyć poruszającego się na wózku inwalidzkim 95-letniego gen. Bryg. Janusza Brochwicza-Lewińskiego czy też sytuacji, w której Minister Obrony Narodowej w podobny sposób oddał w bazie Bagram hołd polskim żołnierzom poległym w Afganistanie. Takie symboliczne chwile budzą właściwe postawy, ale również budują zaufanie.


Jesteście nie tylko na polu walki, poligonach, ale i na spotkaniach z młodzieżą, rajdach historycznych. Nie odpuszczacie takich spotkań.
To prawda – nie można nas zobaczyć w czasie akcji bojowych czy też szkolenia – to są uwarunkowania naszej służby. Oby się to nigdy nie zmieniło – wolimy walczyć daleko od naszych granic, nie pozwalając, by zagrożenia zbliżyły się do Polaków za których bezpieczeństwo odpowiadamy. Ale w czasach armii zawodowej niezbędne jest zapobieganie jej społecznej alienacji – jeśli mamy skutecznie bronić Polaków, musimy zbudować z nimi silne więzi emocjonalne, by po pierwsze urzeczywistniać ich sobie, a po drugie - by budować w nich przekonanie, że dzięki nam są bezpieczni, a pieniądze z ich ciężko zarabianych podatków są wydawane właściwie. Tego nie osiągniemy zamknięci w koszarach i placach ćwiczeń. Poza tym zwyczajnie potrzebujemy dobrych kandydatów do służby – wychowani w duchu patriotycznym młodzi ludzi to najlepsi kandydaci.

Żyjemy w niespokojnym czasie; niepewna jest sytuacja na Ukrainie, aktywni są islamiści. Patrzy pan z niepokojem w przyszłość?
Jestem polskim oficerem i moim obowiązkiem, ale i przywilejem jest bronić naszego kraju i żyjących w nim ludzi. Patrzę w przyszłość z optymizmem, bo nie ma zagrożeń, na które nie moglibyśmy się przygotować, jeśli zrobimy to mądrze. To przebudzenie patriotyczne, o którym wcześniej rozmawialiśmy, wynika też z tego, że powoli zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy narodem, który ma piękne karty historii, że potrafimy zwyciężać i nigdy się nie poddajemy. Proszę wybaczyć dosadność, ale trzeba wstać z kolan i rzucić wyzwanie tym zagrożeniom – przykład Wojsk Specjalnych, które zostały powołane w 2007 roku przez poległego w Smoleńsku śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego i w ciągu 7 lat osiągnęły status, który dał Polsce status państwa wiodącego w NATO jest dobrym przykładem, że Polska ma potencjał i w wielu dziedzinach może być mocarstwem. Przecież my wygraliśmy w 1920 r. z Rosją bolszewicką, gdy byliśmy młodym i bardzo biednym  państwem po latach zniewolenia. Jednak mądre przywództwo, determinacja, wola walki, morale i powszechny zryw narodu doprowadziły do zwycięstwa. Na swoim odcinku, podobnie jak inni dowódcy, robię wszystko, aby być gotowym. Tożsamość jest dziś jednym z kluczowych elementów, który zdecyduje, czy świetnie uzbrojeni żołnierze będą walczyć tak jak ojczyzna oczekuje. Właściwe morale to śmiertelnie niebezpieczna broń i warunek konieczny, by żołnierze byli w stanie wykonać każde zadanie bojowe.

Wiele tutaj zależy od dowódcy. Czym dla pana są haftowane niegdyś na wojskowych sztandarach hasła: Bóg, Honor i Ojczyzna?
Te słowa na sztandarach są haftowane również dziś. Dla mnie i, jestem przekonany - większości ludzi noszących polskie mundury, te słowa są uosobieniem fundamentalnych zasad, które legły u podstaw naszej wierności narodowi i państwu polskiemu – są dewizą Wojska Polskiego.

 
Przeznaczenie JWK w Lublińcu - prowadzenie pełnego zakresu aktywności wojskowej wchodzącej w skład operacji specjalnych, które mogą być prowadzone na lądzie oraz wodach śródlądowych w okresie pokoju, kryzysu lub wojny. Zasadniczymi rodzajami tych operacji są akcje bezpośrednie, rozpoznanie specjalne i wsparcie wojskowe. Jednostka może prowadzić je samodzielnie lub w ramach kampanii narodowych i sojuszniczych.

Autor:

Źródło: niezalezna.pl,Gazeta Polska Codziennie

Wesprzyj niezależne media

W czasach ataków na wolność słowa i niezależność dziennikarską, Twoje wsparcie jest kluczowe. Pomóż nam zachować niezależność i kontynuować rzetelne informowanie.

* Pola wymagane