Dyskusja byłych posłów w "Faktach po Faktach" początkowo dotyczyła przecieku "Gazety Wyborczej", która opublikowała rzekomy raport Komisji Weneckiej - teraz już wiemy, że to nie jest raport, ale temat został wywołany.
W pewnym momencie Marek Siwiec stwierdził, że unijne instytucje mogą pokazać Polsce czerwoną kartkę.
W ripoście polityk lewicy i niedawny współpracownik Janusza Palikota usłyszał (cytaty za tvn24.pl):
- Pan Marek Siwiec powiedział, że Polska długo zabiegała, by być w Radzie Europie. RE jest takim parlamentem parlamentów, do której należą wszystkie kraje europejskie, jeżeli mają jako tako demokratycznie wybierany parlament. Polska, jak tylko miała demokratycznie wybrany parlament w 1991 r. do tej RE wstąpiła i nie musiała o to zabiegać - powiedział Girzyński. - Chyba że pan Marek Siwiec ma na myśli 13 lat swojej przynależności w PZPR, a był jej członkiem aż do rozwiązania, kiedy rzeczywiście tak funkcjonowaliście i rządziliście Polską, że w Radzie Europy Polska być nie mogła.
- (...) przez czterdzieści lat uczciwi ludzie w Polsce marzyli, żeby być w Radzie Europy - próbował bronić się Siwiec.
Na to zareagował ostro Zbigniew Girzyński stwierdzając, że lepiej, aby nie mówił o czterdziestu latach komuny, której był elementem.
Lepiej, żeby pan nie mówił o czterdziestu latach komuny, której był elementem, zarówno jako członek PZPR, jak i tajny współpracownik SB - powiedział Girzyński do Siwca i dodał. - Tak, TW "Jerzy". Odsyłam do publikacji historycznych.
Siwiec odpowiedział jedynie "jest pan żałosny". Poprzestał na osobistych "wycieczkach".
"Informacje o tym, że Marek Siwiec był zarejestrowany jako tajny współpracownik "Jerzy" przez SB w Krakowie w 1986 r. pojawiły się po opublikowaniu przez Instytut Pamięci Narodowej katalogów w 2007 r." - czytamy na tvn24.pl, ten serwis przypomniał również archiwalną wypowiedź Siwca: - W tych dokumentach prawdziwe jest tylko moje nazwisko, data urodzenia i imiona rodziców. Nie współpracowałem z bezpieką.