Wejście i przeszukanie domu Czesława Kiszczaka było możliwe właśnie w ramach tego prowadzonego od 2015 r. śledztwa. IPN podejrzewał, że Kiszczak przechowuje nielegalnie dokumenty - przypuszczać można było dotąd, że chodzi np. o akta Lecha Wałęsy. Jednak zdaniem Cezarego Gmyz IPN dysponował informacją, że Kiszczak jest w posiadaniu teczki Jaruzelskiego, który był konfidentem Informacji Wojskowej.
Dlaczego teczka Jaruzelskiego miałaby być u Kiszczaka? Już w 2010 r. "Gazeta Polska" pisała, powołując się na dokumenty niemieckiego komunistycznego wywiadu Stasi:
Rozwój ścisłych związków pomiędzy gen. broni Kiszczakiem i gen. armii Jaruzelskim rozpoczął się w początku lat 50., gdy tow. Jaruzelski był oficerem wykładającym w wojskowej Akademii Sztabu Generalnego.
Towarzysz Kiszczak był w tym czasie kapitanem odpowiedzialnym za ochronę kontrwywiadowczą na tej uczelni. W roku 1952 tow. Jaruzelski został pozyskany przez kpt. Kiszczaka jako „nieoficjalny współpracownik”, przez niego zaprzysiężony i wykorzystany do wykonania zadań kontrwywiadowczych. Współpraca została oceniona jako bardzo aktywna i wartościowa.
Gdy w końcu roku 1952 ówczesny Szef Głównego Zarządu Politycznego WP, gen. Kazimierz Witaszewski zażądał zwolnienia tow. Jaruzelskiego z armii z powodu burżuazyjnego pochodzenia, tow. Kiszczak postarał się o odpowiednie dowody na nadzwyczaj pozytywną postawę i nastawienie tow. Jaruzelskiego do [komunistycznego] państwa i armii.
W kolejnych latach istniały już zawsze ścisłe związki pomiędzy towarzyszami Kiszczakiem i Jaruzelskim. Zwłaszcza w okresie kierowania przez gen. broni Kiszczaka wywiadem polskiej armii zaopatrywał on gen. armii Jaruzelskiego i jego rodzinę w zagraniczne towary, które pozyskiwał jako podarunki od działających zagranicą attachés wojskowych.
Szczególnie ścisły związek istnieje pomiędzy żonami generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka, który przyczynia się do tego, że związki obu rodzin pozostają nienaruszone.