Jak informowaliśmy na łamach portalu niezalezna.pl prezydent Andrzej Duda odebrał w czwartek ślubowanie od czterech nowo wybranych sędziów Trybunału Konstytucyjnego: Henryka Ciocha, Lecha Morawskiego, Mariusza Muszyńskiego i Piotra Pszczółkowskiego. Sędziowie zostali zaprzysiężeni podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim.
Decyzję prezydenta ostro krytykował były prezes Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Zoll. W pewnym momencie dyskusja w programie Moniki Olejnik na antenie Radia ZET znacznie się zaostrzyła:
W dalszej części dyskusji Stanisław Karczewski zarzucił Andrzejowi Zollowi, że mówiąc takie rzeczy jest politykiem.- Konstytucja w Polsce przestała obowiązywać – mówił Andrzej Zoll.
- Pan profesor milczał w czerwcu, kiedy faktycznie złamano konstytucję – odparł Stanisław Karczewski.
- Zarówno prezydent, jak i Sejm zupełnie podeptali konstytucję i całkowicie nie liczą się z porządkiem prawnym. Mamy samowładzę, która o wszystkim decyduje. Chcę żyć w państwie praworządnym, a nie w państwie bezprawia – żalił się Andrzej Zoll.
Dlaczego Andrzej Zoll nie reagował na łamanie Konstytucji? Jak sam twierdzi, był wtedy bardzo zajęty i zapracowany:- Nie, prawnikiem proszę pana i chcę żyć w państwie praworządnym, a nie bezprawia – odparł Zoll.
- W czerwcu żył pan w prawie, w państwie praworządnym, a teraz pan się obudził i żyje w państwie niepraworządnym – ripostował Karczewski.
1 lipca wchodziła duża reforma procedury karnej i prawa karnego. Reforma, w tworzeniu której współdziałałem. Byłem zupełnie oderwany od innych spraw, tylko zajmowałem się reformą prawa karnego. Ale oczywiście to jest może i powinienem wtedy też zabrać głos – tłumaczył w Andrzej Zoll w „Kropce nad i” na antenie TVN24.
