Wyszukiwanie

Wpisz co najmniej 3 znaki i wciśnij lupę
Polska

Co za podłość ​Nałęcza! Bałagan u Komorowskiego, a on atakuje śp. L. Kaczyńskiego

Aż trudno uwierzyć, że ludzie jeszcze niedawno pełniący najważniejsze funkcje w państwie, są osobami tak nikczemnymi.

Autor:

Aż trudno uwierzyć, że ludzie jeszcze niedawno pełniący najważniejsze funkcje w państwie, są osobami tak nikczemnymi. Tomasz Nałęcz, były doradca Bronisława Komorowskiego, po opublikowaniu "raportu otwarcia" ujawniającego ogromny bałagan jaki panował w Kancelarii jego szefa, zaatakował śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

W czwartek ujawniono, w dokumencie przygotowanym przez obecnych pracowników Kancelarii Prezydenta, ogromną skalę niegospodarności i szastania publicznymi pieniędzmi, gdy gospodarzem był Bronisław Komorowski.

Problem jest na tyle poważny, że zapowiedziano skierowanie do prokuratury zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Portal niezalezna.pl informował o skandalicznej sytuacji w wielu publikacjach (poniżej dwie z nich):

Jak oczyszczono prezydencką rezydencję. CAŁY RAPORT OTWARCIA

Raport otwarcia: Szef gabinetu Bronisława Komorowskiego zgubił zestaw do niejawnej łączności

Jak można było się domyślić, współpracownicy Komorowskiego nie mają sobie nic do zarzucenia. Jacek Michałowski, ówczesny szef Kancelarii, w medialnych występach twierdził wręcz, że "nie mam żadnych wątpliwości, że wszystko robiliśmy gospodarnie, a nie niegospodarnie jak się nam zarzuca. Wszystko było zgodnie z prawem"

Raport otwarcia jest druzgocący, ale według Michałowskiego nic się nie stało CZYTAJ WIĘCEJ

Michałowskiemu można wierzyć lub nie, ale starał się zachować jakiś poziom debaty. W przeciwieństwie do byłego doradcy Komorowskiego Tomasz Nałęcza, którego wypowiedzi w studio TVN24 chciałoby się nazwać dosadnie. Znacznie bardziej...

Najpierw wypłakał się, że choć w Polsce kilka razy zmieniał się prezydent, to takiej "bezprecedensowej napaści" na kancelarię prezydenta nie było. Zarzucił nawet prezydentowi Andrzejowi Dudzie, że "toleruje tego rodzaju opluskwianie swojego poprzednika". Później był jakiś bełkot o ukrywaniu się autorów audytu i zaprzeczał oczywistym ustaleniom.

Ale wszelkie granice przekroczył atakując poprzedniego prezydenta, co zresztą tvn24.pl wykorzystał nadając tytuł swojej depeszy: "Wojna o audyt. Nałęcz: ujawnijmy, w jakim stanie przejmowano kancelarię po Lechu Kaczyńskim".

Wyraźnie podekscytowany Nałęcz przyznał, że namawia Jacka Michałowskiego, aby "odłożył świętą zasadą, że o poprzednikach mówi się wyłącznie dobrze i powiedział w jakim stanie przejął kancelarię w 2010 r."
- I co z opisywanych działań w tym raporcie jest efektem tego, że musiał posprzątać po swoich poprzednikach - dodał były doradca Komorowskiego.

Żałosne...

Autor:

Źródło: niezalezna.pl,tvn24.pl

Wesprzyj niezależne media

Ten materiał powstał dzięki wsparciu Czytelników. Pomóż nam pisać dalej