Dzisiaj ujawniono jak za czasów Bronisława Komorowskiego szastano pieniędzmi, "niszczono" wartościowe przedmioty, a nawet gubiono sprzęt ważny dla bezpieczeństwa państwa.
Szef gabinetu Bronisława Komorowskiego zgubił zestaw do niejawnej łączności CZYTAJ WIĘCEJ
Obecny minister w Kancelarii Prezydenta Andrzej Dera obrazowo opisał co zastano chociażby w willi w Klarysewie: "Tam nie zostało nic – gołe ściany, żadnego majątku. Dzisiaj, jeśli chciałoby się to odtworzyć, to trzeba wydawać potężne pieniądze". Zapowiedział również skierowanie zawiadomienia do prokuratury.
CZYTAJ WIĘCEJ Jak oczyszczono prezydencką rezydencję. CAŁY RAPORT OTWARCIA
Dziennikarze TVP Info skontaktowali się z Jackiem Michałowski, byłym szefem kancelarii Bronisława Komorowskiego. Swoimi argumentami nie zaskoczył. Niestety.
"Nie mam żadnych wątpliwości, że wszystko robiliśmy gospodarnie, a nie niegospodarnie jak się nam zarzuca. Wszystko było zgodnie z prawem" – zapewniał. – "Jestem trochę przerażony słowami Andrzeja Dery, który mówił o „rażącym naruszeniu prawa”, „niegospodarności”, itd. To są bardzo ostre słowa i bardzo poważne zarzuty. Mam nadzieję, że prokuratura w tej sprawie się wypowie, bo to są zarzuty, do których będę się musiał odnieść szczegółowo".
Groteskowo zabrzmiała odpowiedź na zarzut o szastanie pieniędzmi. "Tylko na nagrody od maja do sierpnia miano wydać 1,5 mln zł" - podkreśla tvp.info
A Michałowski w liście rozesłanym do mediów napisał: „Czy to oznacza, że obecnie osoby zatrudnione w kancelarii od kilku miesięcy pracują społecznie? Czy może szefowa kancelarii łamie prawo wypłacając wynagrodzenia?”. To argumenty prezydenckiego ministra? Na szczęście, już byłego.
Willa w Klarysewie? Michałowski zapewnia, że Bronisław Komorowski nigdy tam nie był, a on sam tylko raz. Narzekał na zły stan budynku i to, że musieli "reperować ogrzewanie". Ale co to ma do rzeczy?
"Według Michałowskiego „niemal całe wyposażenie z Klarysewa trafiło na przestrzeni lat do pozostałych obiektów Kancelarii Prezydenta”. Jak dodaje w liście „wszystko zostało udokumentowane za pomocą tzw. faktur rozchodowo-przychodowych. Pozostała część wyposażenia w najgorszym stanie została natomiast zlikwidowana” - czytamy na stronie tvp.info.
Miejmy nadzieję, że prokuratura w odpowiedni sposób zajmie się tym skandalem.