Ustanowiony przez rząd PiS w 2006 r. program dla zdolnej i odważnej młodzieży miał za cel umożliwienie dokończenia studiów w Polsce białoruskim studentom wyrzuconym z uczelni za działalność w opozycji. Polski program miał wspierać demokratyczne przemiany i walkę o wolność - i na początku taki był. Przez lata wykształcenie i dyplom w Polsce mogły zdobyć setki Białorusinów, którzy pogłębiali swoją wiedzę o naszym kraju, nawiązywali trwałe związki z Polakami, zaczynali rozumieć, czym jest Rzeczpospolita i dlaczego bliżej jest im do Warszawy niż do Moskwy.
Jak wyglądała rekrutacja? Kandydat na polskie stypendium musiał zostać zaakceptowany przez kolegialny zespół złożony z przedstawicieli obecnie siedmiu białoruskich organizacji praw człowieka, a później przejść weryfikację komisji złożonej z profesorów i doktorów wydelegowanych przez polskie uczelnie. Gdy była całkowita pewność, że faktycznie młody człowiek padł ofiarą represji i jest zdolnym studentem – dostawał stypendium na wybranej polskiej uczelni.
Co się działo z tymi stypendiami pod rządami PO? "Z blisko 250 białoruskich studentów przyjmowanych rocznie na studia do Polski pozostało… 50, a w ostatnim roku – 25. Z czego – jak dokładnie ustaliliśmy – tylko 6 zostało wyrzuconych z białoruskich uczelni za działalność opozycyjną. Na jakiej zasadzie przyjęto więc pozostałych 19? Kim oni są? Nie wiadomo" - informuje portal kresy24.pl.
Co na to szef MSZ Grzegorz Schetyna i Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego Lena Kolarska-Bobińska? Nic. – Zostaliśmy zlekceważeni. Na nasze prośby o wytłumaczenie tej sytuacji, choć minęły 2 miesiące od wysłania naszego pytania, nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi – piszą wspólnie przedstawiciele wszystkich 7 białoruskich organizacji praw człowieka, a wśród nich Aleś Bialacki – czołowy obrońca praw człowieka na Białorusi.
Resorty Schetyny i Kolarskiej-Bobińskiej skompromitowały wręcz całą ideę stypendiów, bo wydelegowały do komisji... swoich urzędników, a nie pracowników naukowych. W efekcie ludzie przyjęci na program nie mają nic wspólnego z białoruską opozycją; wzięto więc na utrzymanie na kosztowne studia do Polski 19 osób niemających kompletnie żadnego związku z działalnością opozycyjną na Białorusi.
Redakcja Kresy24.pl uważa, że "mamy do czynienia z działaniem wyjątkowo obrzydliwym" i że jest to przestępstwo. Redakcja złożyła w tej sprawie doniesienie do prokuratury i CBA, a od nowych ministrów MSZ i Ministerstwa Nauki oczekuje wewnętrznego śledztwa w tej sprawie.
Więcej na kresy24.pl.