Początkowo posłowie otrzymali tablety zakupione przez Kancelarię Sejmu w 2012 roku, z czasem jednak zdecydowano, że posłowie dostaną jeszcze po drugim urządzeniu, gdyby się okazało, że jednego zapomnieli lub zostawili w domu.
Tablety miały być udogodnieniem dla posłów i umożliwiać im nawet branie udziału w głosowaniach. Sejmowa rzeczywistość okazała się jednak zupełnie inna. Jak informowały media, w trakcie głosowania posłowie oglądali „nagie torsy, zabawne filmiki, śmieszne zdjęcia, gry i rozrywkowe strony internetowe”.
Jak informuje „Fakt” teraz parlamentarzyści mogą wykupić tablety, z których korzystali. Wystarczy, że zgłoszą się do hotelu sejmowego i odwiedzą specjalistę, który dokona oględzin urządzenia i wyceny jego wartości. Podobno już ustawiają się kolejki. Warte początkowo ponad 3 tys. zł tablety posłowie mogą bowiem kupić teraz nawet za ok 300 zł. Kwotę, którą oszacuje specjalista po oględzinach tabletu, Kancelaria Sejmu odliczy politykom z ostatniej pensji.