Franciszek Blachnicki - urodził się na Górnym Śląsku w 1921 r. Jako szesnastolatek przeżył kryzys wiary, nie przystąpił do bierzmowania. Aktywnie działał w harcerstwie. Walczył we Wrzesniu’39, dostał się do niewoli, z której uciekł i natychmiast włączył się do harcerskiej konspiracji – Szarych Szeregów. Wpadł w ręce gestapo w kwietniu 1940. Skazany na śmierć przeszedł nawrócenie. Z zamienioną na ciężkie więzienie karą doczekał w niemieckich obozach – m.in. Auschwitz – i więzieniach wyzwolenia przez Amerykanów.
Wrócił do Polski i wstąpił do seminarium, w 1950 r. otrzymał święcenia kapłańskie. W 1954 roku zorganizował pierwsze letnie rekolekcje dla ministrantów. Przyjechało ich 60. Później co roku coraz więcej. Były prowadzone na wzór obozów harcerskich i nazwane Oazami Dzieci Bożych. Kilka lat później rozpoczął kolejne wielkie dzieło swego życia, Krucjatę Wstrzemięźliwości, w którą zaangażowanych było setki księży i tysiące świeckich. Inicjatywy księdza Blachnickiego, ich masowość, szybko stały się solą w oku władz komunistycznych. Ośrodek Krucjaty w Katowicach został zlikwidowany, a sam ksiądz Blachnicki za te i inne „winy” trafił do więzienia. Do tego samego zresztą w Katowicach, w którym trzymali go Niemcy, i w którym przeżył nawrócenie.
Mimo rzucanych przez komunistów kłód pod nogi Oazy, zwane Ruchem Światło-Życie dynamicznie się rozwijały. Nie tylko w Polsce, także na Słowacji, w Czechach, na Ukrainie, Białorusi, również w Boliwii. Dziś do Polski na oazowe rekolekcje przyjeżdżają m.in. Chińczycy. W latach 70. I 80. ruch oazowy uformował kilkaset tysięcy młodych Polaków. „Ruch Światło-Życie coraz wyraźniej ewoluował w kierunku polityki – pisali o nim propagandyści nad Wisłą – deklarując swoje sympatie i poparcie dla nowo tworzących się struktur prosolidarnościowych i opozycyjnych wobec socjalistycznego państwa”. A kiedy, krótko przed ogłoszeniem stanu wojennego ksiądz Blachnicki wyjechał do RFN i tam pozostał, władze PRL miały w swoim mniemaniu kolejny dowód na jego niecne działania. Ostatnie lata życia, już schorowany ksiądz Franciszek Blachnicki spędził w polskim ośrodku „Marianum” w Carlsbergu w Niemczech. Tam zmarł 27 lutego 1987 roku. Są wątpliwości, czy w sposób naturalny. Wiadomo, że był inwigilowany przez bezpiekę, w jego najbliższym otoczeniu byli współpracownicy peerelowskiego wywiadu. W 1994 roku prezydent Wałęsa odznaczył księdza Blachnickiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, a w roku 2000 szczątki doczesne księdza zostały sprowadzone do kraju, jest pochowany w Krościenku.
Hanna Chrzanowska - inna polska kandydatka na ołtarze, to urodzona w 1902 roku, była córką Ignacego Chrzanowskiego historyka literatury, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego, zamordowanego w 1940 roku przez Niemców w Sachsenhausen. Jej brat Bogdan Chrzanowski został zamordowany przez Sowietów w Kozielsku. Jej rodzinny dom nie był zbyt religijny. Po zdaniu matury wraz z koleżanką zaangażowała się w niesienie pomocy żołnierzom w czasie wojny bolszewickiej. W 1922 r. podjęła studia w nowo otwartej Szkole Pielęgniarstwa w Warszawie, które ukończyła z wysoką oceną. Potem opieka nad chorymi stała się treścią jej całego życia. Po wybuchu wojny w 1939 r. przyjechała do Krakowa, angażując się w działalność charytatywną w Obywatelskim Komitecie Pomocy, któremu przewodniczył arcybiskup Adam Sapieha, następnie, z chwilą powołania Rady Głównej Opiekuńczej, pracowała w dziale Opieki nad Uchodźcami i Wysiedlonymi. Jej życie religijne w tym czasie coraz bardziej się pogłębiło. Przez krótki czas pełniła funkcję dyrektorki Szkoły Pielęgniarstwa Psychiatrycznego w Kobierzynie. Po niespodziewanej likwidacji tej szkoły przez komunistyczne władze zmuszona była przejść na wcześniejszą emeryturę. Będąc w pełni sił, znając sytuację chorych, podjęła się zorganizowania opieki nad obłożnie chorymi i opuszczonymi w ich domach. Od 1966 r. już cierpiała z powodu choroby nowotworowej, zmarła 29 kwietnia 1973 r. Kondukt pogrzebowy prowadził kardynał Karol Wojtyła.