Piotr Szubarczyk z gdańskiego IPN, mówiąc o bohaterstwie "Inki", nawiązał do przesłania, które widnieje na pomniku.
– Najważniejsze były słowa: „Powiedzcie, że zachowałam się jak trzeba”. I teraz młodzież będzie wchodzić do tej szkoły patrząc na Inkę. I kiedy coś nie będzie tak, jak trzeba, kiedy nie będzie szło jak trzeba, przypomną sobie co ona powiedziała. I to jest piękne. Danusia wiedziała w chwili śmierci, że mama nie żyje, że ojciec nie żyje. To jest rodzina, której losy są symboliczne dla losów Polski – mówił historyk.

Fot. Marcin Pegaz. Homilię wygłosił bp. Piotr Jarecki.

Fot. Marcin Pegaz.
Odsłonięcia pomnika dokonała Danuta Ciesielska, siostrzenica "Inki" i ks. Sylwester Jeż, dyrektor zespołu szkół, przy którym stoi monument.

Fot. Marcin Pegaz.
Przedstawicielki Grupy Historycznej "Zgrupowanie Radosław".

Fot. Marcin Pegaz. Harcerki ZHR.
Patronat honorowy nad uroczystością objął prezydent Andrzej Duda. Inicjatorem i fundatorem pomnika „Inki” są rodzice jednego z uczniów szkoły.
Danuta Siedzikówna „Inka” - do gdańskiego więzienia przy ul. Kurkowej 20 lipca 1946 r. przywieziono więźnia specjalnego i przydzielono mu osobną celę w pawilonie dla więźniów politycznych. Niezwykłe było to, że więzień specjalny był szczupłą, ładną dziewczyną, sanitariuszką 5 Wileńskiej Brygady Armii Krajowej. Danuta Siedzikówna „Inka” po 13 dniach parodii „śledztwa” i „sądu” została skazana na śmierć. Przebywała samotnie w celi, czekając na wykonanie wyroku. Strażniczka więzienna, poruszona jej losem, przekazała gryps do znajomych w Gdańsku: „Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba...”
Danuta w roku 1945, już po przejściu frontu, odbyła kurs sanitariuszek AK, prowadzony przez żonę proboszcza prawosławnej parafii w Narewce, Białorusinkę Lubę Rutkowską. Podjęła pracę w nadleśnictwie Narewka. W czerwcu 1945 r. została niespodziewanie aresztowana, wraz ze wszystkimi pracownikami nadleśnictwa, przez NKWD-UB. Podczas ataku na konwój, dokonanego przez miejscowy pododdział AK, udało jej się zbiec. Trafiła do jednego z oddziałów odtworzonej w Białostockiem 5 Wileńskiej Brygady AK mjr. Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”. Ukrywa się, potem podejmuje pracę w nadleśnictwie Miłomłyn w pow. Ostróda pod przybranym nazwiskiem Obuchowicz. Po przejściu 5 Brygady na Pomorze, wiosną 1946 r. ponownie podejmuje służbę jako sanitariuszka w Brygadzie „Łupaszki”. W lipcu 1946 r., na rozkaz dowódcy szwadronu ppor. Olgierda Christy „Leszka”, jedzie do Gdańska po materiały opatrunkowe. Aresztowana, na skutek zdekonspirowania lokalu kontaktowego, w nocy z 19 na 20 lipca.
Dziesięciu żołnierzy KBW uczestniczących 28 VIII 1946 r. w egzekucji oddało z odległości trzech metrów strzały do „Inki” i jej współtowarzysza niedoli, Feliksa Selmanowicza „Zagończyka”, również żołnierza mjr. „Łupaszki”. „Inka” i „Zagończyk” osunęli się na ziemię, ale jeszcze żyli. Zostali dobici o godz. 6.15 strzałem w głowę przez dowódcę plutonu egzekucyjnego ppor. Franciszka Sawickiego. Przebieg egzekucji znany jest ze szczegółowych relacji złożonych w oddziale gdańskim IPN przez żyjących do dziś świadków: ks. Mariana Prusaka (spowiednika „Inki” przed egzekucją) i Alojzego Nowickiego (ówczesnego zastępcy naczelnika więzienia w Gdańsku). Według tych relacji, przed egzekucją „Inka” krzyknęła „Niech żyje Polska!”.