Decyzje o podziale uchodźców zapadły w czasie spotkania ministrów spraw wewnętrznych państw Unii Europejskiej. Podsumowując przebieg spotkania szef polskiej dyplomacji, Grzegorz Schetyna zapewniał, że nie można było zrobić nic, aby zablokować podjęte tam decyzje.
Zabrakło Hiszpanii. Ta decyzja była nie do zablokowania – tłumaczył na antenie TVN24 Schetyna.
CZYTAJ WIĘCEJ: Schetyna lekceważąco o budowie Nord Stream II. Ekspert odpowiadaNie mieliśmy mniejszości blokującej, ale mieliśmy siłę do tego, żeby decyzję ws. uchodźców odroczyć na czas nieokreślony [...] Głosowania w sprawach migracyjnych są liczone inaczej niż głosowania ogólne.
Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Andrzeja Dudy wyjaśnia, że Irlandia, Wielka Brytania oraz Dania mają prawo nie zgodzić się na decyzje, które zostały podjęte przez Unię Europejską w związku z podziałem liczby uchodźców. Taki stan rzeczy „od razu powoduje, że są inne większości”.
Okazuje się zatem, że do zmiany niekorzystnej dla Polski decyzji wystarczyła jedynie znajomość unijnych przepisów.
Po pierwsze należało uzyskać deklarację od tych trzech państw, że wyłączają się z głosowania (Irlandia, Dania, Wlk. Brytania – przyp. red.), co i tak uczyniły. Po drugie należało wystąpić o policzenie głosów w systemie nicejskim, na co pozwala Traktat Lizboński. Po trzecie należało wystąpić o uruchomienie mechanizmu z Janiny, który powoduje, że nie trzeba zebrać pełnej liczby głosów mniejszości blokujące, tylko wystarczy 3/4 tych głosów
– wytłumaczył Krzysztof Szczerski.