- Na tle kryzysu związanego z uchodźcami, a moim zdaniem niemałej części imigrantami, którzy chcą przedostać się do strefy gospodarczo rozwiniętej i socjalnie atrakcyjnej, obnażył dwie słabości. Słabość instytucjonalną Unii Europejskiej, która już na początku nie była w stanie spełnić wewnętrznych norm prawnych dotyczących przyjęcia przez kraje, do których docierają uchodźcy. A także słabość Donalda Tuska jako – jak go nazywają politycy PO - „prezydenta Unii Europejskiej”. Unijne stanowiska często przyspieszają proces zacierania w pamięci tego, jaki kraj się reprezentuje i z jakiego kraju się pochodzi. To jest zła tendencja, ale jest ona faktem - uważa Maks Kraczkowski.
Jego zdaniem Donald Tusk działał źle w obronie interesów Polski. - Jego brak reakcji na kryzys, a później pospieszne decyzje na szczeblu unijnym wskazują na to, że nie ma żadnych koncepcji dotyczących uchodźców w Europie. Będziemy za to „otwarcie drzwi i okien” płacić przez najbliższe lata, a może dekady. Taka polityka przeznaczania gigantycznych pieniędzy na uchodźców i imigrantów będzie sprzyjała temu, aby napływały kolejne fale osób szukających schronienia lub lepszych warunków ekonomicznych. Unia może dzielić się swoim bogactwem ze światem, ale powinno to być robione w sposób przemyślany i przede wszystkim bezpieczny dla mieszkańców Unii - mówi poseł PiS.
Według Kraczkowskiego "trzeba wziąć pod uwagę, że decyzje które zapadają w Unii Europejskiej, są podejmowane z szantażem w tle".
- Wypowiedzi o dokręcaniu kurka unijnych dotacji czy o siłowym rozwiązaniu wobec sprzeciwu państw unijnych oburzają mnie jako polskiego posła. Zwłaszcza że nikt nie mówi o tym, jak będzie wyglądała polityka bezpieczeństwa Polski i Unii Europejskiej przy otwartych na nowo granicach i niesprawdzonych listach imigrantów - mówi Maks Kraczkowski.