Na płycie lotniska byli też przedstawiciele Kościoła. Kikunastoosobowa delegacja 273 biskupów, a w niej między innymi kard. Donald Wuerl z Waszyngtonu, przewodniczący episkopatu i biskup polowy, ze względu na militarny charakter lotniska. Nie zabrakło też skromnej delegacji mieszkańców Waszyngtonu. Czwórka dzieci reprezentująca różne grupy etniczne wręczyła Franciszkowi bukiet kwiatów.
W towarzystwie prezydenta papież udał się do salonu bazy wojskowej. Tam odbyło się ich pierwsze, ściśle prywatne spotkanie. Trwało zaledwie kilka minut. Kolejny gest życzliwości względem Franciszka. Oficjalne powitanie i rozmowa w cztery oczy są przewidziane na jutro rano w Białym Domu. Na lotnisku Barack Obama odprowadził Ojca Świętego do samochodu, małego fiata 500 L. Z lotniska Franciszek odjechał do nuncjatury apostolskiej, która jest jego rezydencją w amerykańskiej stolicy.
W ten sposób rozpoczęła się pierwsza wizyta papieża Franciszka w Stanach Zjednoczonych. Przed nim był tu już Paweł VI, Jan Paweł II siedmiokrotnie, a przed 7 laty Benedykt XVI. Franciszek, choć pochodzi z Ameryki, w Stanach Zjednoczonych nigdy nie był. Wypominają mu to niektóre amerykańskie media. The Wall Street Journal w dzisiejszym felietonie redakcyjnym stwierdza wręcz, że Ameryka jest dla Franciszka krajem jeszcze nie odkrytym.
Na dziś nie przewidziano już żadnej papieskiej działalności. Dzięki temu Franciszek będzie mógł choć przez chwilę odpocząć po wizycie na Kubie.