Chociaż, jak wynika z ustaleń tygodnika „Wprost”, prokuratura posiada materiały obciążające szefa klubu PSL, śledczy nie mogą postawić mu zarzutów. Wszystko przez zamieszanie w związku z terminem posiedzenia komisji, mającej zająć się kwestią odebrania Buremu immunitetu.
Janusz Piechociński broni swojego partyjnego kolegi i pytany o uzasadnienie obecność szefa klubu PSL na listach wyborczych tłumaczy, że Jana Burego będzie można oceniać dopiero po oficjalnym zapoznaniu się z wnioskiem prokuratury o uchylenie immunitetu.
Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że z ustaleniami śledczych posłowie będą zapoznawać się dopiero jutro, czyli w chwili, gdy listy wyborcze będą już zamknięte, a ich kształt nie będzie mógł ulec zmianie. Oznacza to, że nie ma żadnych szans na usunięcie Jana Burego z list PSL.
Tymczasem dziennikarze tygodnika „Wprost” dotarli do wniosku Prokuratury Generalnej o uchylenie immunitetu Janowi Buremu, szefowi klubu PSL i Krzysztofowi Kwiatkowskiemu, prezesowi Najwyższej izby Kontroli. Z dokumentu wynika, że śledczy zwracają uwagę na wpływ Jana Burego na wybór Kwiatkowskiego na prezesa NIK.
CZYTAJ WIĘCEJ: Piechociński zamieszany w załatwianie pracy w NIK? Nowe fakty w aferze Bury-KwiatkowskiW uzasadnieniu wniosku napisano, że Bury „wykorzystując stanowisko” szefa klubu PSL i funkcje posła „przyczynił się” do powołania na stanowisko prezesa Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofa Kwiatkowskiego. Nie było to działanie bezinteresowne - czytamy na łamach „Wprost”.
Ponadto z ustaleń śledczych, że Jan Bury dzięki obecności Krzysztofa Kwiatkowskiego na stanowisku prezesa Najwyższej Izby Kontroli, miał możliwość załatwiania prywatnych interesów.
W uzasadnieniu wniosku podkreślono, że Bury „wykorzystując stanowisko” szefa klubu PSL i funkcję posła, „przyczynił się” do powołania Kwiatkowskiego na stanowisko prezesa NIK. Szef klubu PSL mówił wtedy w mediach: „Najbardziej apolityczna kandydatura, jaka jest możliwa w Sejmie” - informuje tygodnik „Wprost”.